Gdy mówi się o udziale polskich lotników w II wojnie światowej, na myśl natychmiast przychodzi Bitwa o Anglię. Spektakularne wyczyny polskich myśliwców w walce z niemieckim lotnictwem w pełni docenił Winston Churchill, mówiąc, że od tak niewielu zależało wiele. Udział Polaków w Bitwie o Anglię został barwnie i szeroko przedstawiony we wspomnieniach uczestniczących w niej lotników, znane są nazwiska polskich asów, dowódców polskich dywizjonów na czele z legendą polskich skrzydeł Stanisławem Skalskim.
Ale zasługi polskich lotników są o wiele większe niż tylko brawurowe akcje nad Londynem. W walkach nad Francją w 1940 r., a później nad Anglią, Afryką Północną, Włochami, ponownie nad Francją, Holandią, Belgią i Niemcami w 1945 r. uczestniczyło ok. 2 tys. polskich pilotów, którzy zestrzelili blisko tysiąc samolotów nieprzyjaciela, a ok. 270 uszkodzili, zrzucili 12 tys. tom bomb. Życie w działaniach bojowych straciło ok. 1300 lotników.
Nieprzypadkowo wymieniłem wyżej kraje, nad którymi walki powietrzne z Niemcami i Włochami toczyli polscy piloci, w tym m.in. autor książki “Mój Spitfire” Wacław Król, kawaler Srebrnego Krzyża Virtuti Militari. Uczestnik ok. 300 lotów bojowych, ma na swoim koncie 9 na pewno, a 3 prawdopodobnie zestrzelonych samolotów, pełnił funkcje dowódcze poczynając od dywizjonu, eskadry, a kończąc jako dowódca III Polskiego Skrzydła Myśliwskiego w angielskim stopniu podpułkownika. Ten wybitny pilot, uczestnik tzw. “Cyrku Skalskiego”, prawdziwy weteran II wojny światowej, po powrocie do kraju otrzymał pracę magazyniera! Dopiero w 1957 r., po “październikowej odwilży” władza ludowa powołała Wacława Króla do służby w Dowództwie Operacyjnym Lotnictwa.
Po ponad 25 latach od śmierci autora ukazały się te barwne i bogate wspomnienia prawdziwego asa lotnictwa, który przez całą wojnę służył w polskim wojsku w Wielkiej Brytanii. W “Moim Spitfiere” autor rozpoczyna swoje wspomnienia od kilkumiesięcznego, ale regulaminowego, “wypoczynku” w Szkocji. Walczący lotnicy, a Wacław Król brał udział w “Bitwie o Anglię”, byli kierowani do mniej wyczerpujących zajęć. Trafił do jednej z trzech polskich szkół pilotażu i uczył młody narybek. Spokojne i leniwie płynące życie, mimo sympatycznych krajobrazów i ludzi, szybko znudziło się autorowi. Również służba w 316 dywizjonie nie była zbyt atrakcyjna, a i warunki bytowe nie najlepsze, by nie powiedzieć – spartańskie.
Dla pełnych temperamentu polskich lotników, rwących się do akcji, wieczory w kasynie, popijawy i gry w karty we własnym sosie nie dawały żadnej satysfakcji. Akcje bojowe sprowadzające się do ochrony bombowców nie były dość atrakcyjne. Nic więc dziwnego, że gdy pojawiła się okazja walki w Afryce do Polish Fighting Team na 15 miejsc zgłosiło się 68 pilotów. Walczyli dzielnie. Zestrzelili 25 samolotów na pewno, 3 prawdopodobnie, a 9 uszkodzili.
Autor kapitalnie opisuje walki powietrzne, bezpośrednie walki jeden na jeden, jeden na dwóch czy wreszcie z udziałem kilku pilotów. Przy okazji przedstawia afrykański teatr działań wojennych, umieszcza działania lotnictwa na tle walk piechoty i wojsk pancernych. W tych jasnych i precyzyjnych analizach sytuacji militarnej, organizacji i struktury sił brytyjskich i alianckich ujawnia się kompetencja, doświadczenie i inteligencja przedwojennego, polskiego oficera. Jest miejsce w tych wspomnieniach na tematy poważne, ale także na humor i obrazki zwykłego życia lotnika w egzotycznym, arabskim świecie.
Mało znany jest też z polskiej literatury wojennej okres z końca wojny. Polscy lotnicy uczestniczyli w inwazji na Normandię i w wyzwalaniu Europy. Ich Spitfiry najczęściej osłaniały dywanowe naloty na niemieckie umocnienia, a w późniejszej fazie spełniały także funkcje samolotów szturmowych. Ten fragment swojego szlaku bojowego Wacław Król przedstawia wyjątkowo plastycznie. Te tysiące ciężkich bombowców osłaniane przez setki myśliwców atakowane z ziemi przez artylerię, a z góry przez niemieckie samoloty to sceny pełne dramatyzmu i emocji.
Czyta się te wspomnienia z satysfakcją i uznaniem dla polskich lotników i z uznaniem dla autora za stworzenie przekonującego i prawdziwego obrazu środowiska polskich lotników odważnych w boju i wesołych w wolnym czasie.
……………………………………….
Wacław Król: Mój Spitfire, s. 342, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2017