“My, mieszkańcy Bydgoszczy, zwracamy się z pilnym wnioskiem o podjęcie przez Radę Miejską uchwały w sprawie zapewnienia warunków do osiedlenia się w Bydgoszczy co najmniej jednej rodziny z miasta Aleppo lub innych miast w Syrii, obejmującej możliwość zamieszkania i okresowe wsparcie finansowe. Jest dla nas oczywiste, że polski rząd nie pomoże uchodźcom z Aleppo. Ale mamy jeszcze niezależne samorządy.

Mieszkańcy Bydgoszczy to ludzie o wielkich sercach, których przodkowie poznali grozę wojny, ale też wielką solidarność z drugim człowiekiem. Bydgoszcz przez stulecia była wielokulturowym miastem, dopiero obca inwazja zmieniła ten naturalny porządek” – z tej treści apelem można zapoznać się na profilu bydgoskiej organizacji “Ster na demokrację”.

Dzisiaj apelem zajęli się bydgoscy radni z komisji rodziny. Radni co prawda, zdecydowali w głosowaniu, że chcą przyjąć uchodźców z Syrii i wyrazili ?wolę zapewnienia warunków do osiedlenia się w Bydgoszczy jednej rodzinie oraz kilkorgu osieroconym dzieciom?, ale do końca nie wiadomo, jak miałoby się to zrealizować.

Jak relacjonuje rezultaty dzisiejszego posiedzenia “Gazeta Wyborcza”, jedna z inicjatorek petycji Danuta Matusik stwierdziła: ? Mówimy o mieszkańcach terenu działań wojennych. Nie chodzi o konkretną rodzinę, ale o ideę. Chcemy pokazać, że nie tylko potrafimy korzystać z pomocy innych, ale też sami pomagać.

Wiadomo, jakie stanowisko ma w tej sprawie prezydent Rafał Bruski. Zawarł je w piśmie do przewodniczącego bydgoskiej Rady Miasta Zbigniewa Sobocińskiego, który zapytał go o stanowisko w sprawie petycji Stowarzyszenia “Ster na demokrację”. Należy mieć na uwadze fakt, iż zgodę na przyjazd uchodźców do Polski wyraża Rada Ministrów, a zatem oczekuję na decyzję rządu w tej sprawie. Informuję, że Miasto Bydgoszcz przy akceptacji Rady Miasta udzieliło już wsparcia Ukraińcom polskiego pochodzenia z Donbasu. Trzy rodziny ukraińskie osiedliły się w Bydgoszczy. Widząc dramatyczne położenie ludności cywilnej w Aleppo, szczególnie dzieci, przy akceptacji Rady Miasta, jestem otwarty na podobne działania w przypadku uchodźców z tego miasta – wskazał Bruski.

Radni, znając stanowisko prezydenta, też podkreślali, że zgodę na przyjazd do miasta uchodźców musi wydać rząd.
Ta “wiedza” spowodowała, że dyskusja zamiast toczyć się na temat możliwości miasta w zakresie pomocy dla mieszkańców z Aleppo, skupiła się na sprawach formalnych, czy należy poprzeć petycję, czy wyrazić tylko opinię w tej sprawie. Ostatecznie radni przegłosowali stanowisko wyrażające poparcie dla osiedlenia w naszym mieście “jednej rodziny oraz kilkorga osieroconych dzieci”. Za głosowali radni PO (Monika Matowska, Bernadeta Różańska ? Majchrzak), PiS (Andrzej Młyński) i SLD (Magdalena Krysińska). Wstrzymał się od głosu Mirosław Jamroży (PiS).

Teraz sprawą zajmą się inne komisje rady miasta, a na końcu swoje stanowisko w tej sprawie zajmie Rada Miasta. Monika Matowska, przewodnicząca komisji rodziny, wyraziła zdanie, że jak cała rada podzieli stanowisko komisji to wtedy zdecyduje się, czy trafi ono od razu do polskiego rządu czy do stowarzyszenia “Ster na demokrację”.

* * *

Mam pomysł, jak można najszybciej pomóc przeżywającym tragedię wojny mieszkańcom Aleppo. Nikt w Polsce nie udzielił im większej, szybszej i skuteczniejszej pomocy jak Miriam Shaded, znana z wielu audycji w telewizji, polska działaczka społeczna i przedsiębiorca. W 2014 roku założyła (poprzez swoją firmę Shaded Investments) Fundację Estera, która ma na celu pomóc chrześcijanom, ofiarom wojny w Syrii. W lipcu 2015 roku, w związku z kryzysem migracyjnym w Europie, doprowadziła do sprowadzenia do Polski 52 chrześcijańskich rodzin z Syrii (łącznie ok. 178 osób). Fundacja zapewnia im co miesiąc wypłatę środków na utrzymanie (w wysokości ok. 2600 złotych). Jej humanitarną działalność opisały takie zagraniczne media jak między innymi Financial Times, Agence France Presse, Euronews, Der Spiegel, Die Welt, Berliner Zeitung, Tages-Anzeiger, The Times of Israel czy TheBlaze.

Wystąpienie do rządu w tej sprawie gwarantuje jej załatwienie, gdy tragedia Aleppo przejdzie do historii. A Miriam Shaded na pewno ucieszyłaby się z niezłomnej i ofiarnej postawy bydgoskich radnych. We współpracy z jej fundacją, dzięki funduszom bydgoskich radnych i możliwościom prezydenta w dysponowaniu mieszkaniami będzie można szybko i skutecznie zapewnić schronienie udręczonym mieszkańcom Aleppo. Jestem oczywiście przekonany, że nie chodzi w tej sprawie o bicie politycznej piany.