Partyjni mają ciężko, zwłaszcza w największych ugrupowaniach. Członkowie jednego muszą się na przykład pogodzić z tym, że mają dożywotniego szefa. W drugim natomiast nikt nie mógł wyskoczyć ponad przeciętność, bo zostawał przez szefa partyjnie unicestwiony. Potem sytuacja się zmieniła. Poziom nie odgrywał już roli. Co ja chrzanię?! Odgrywał i to największą rolę poziom zaprzyjaźnienia z szefową partii.
Tusk jest czasowo imigrantem zarobkowym, Kopacz cały wdzięk spożytkowała na kampanię wyborczą, więc partię czekają wybory. Demokratycznie wybrany zostanie nowy przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Ponieważ toczy się kampania wyborcza, do Bydgoszczy przyjechał Grzegorz Schetyna.
W naszym mieście sytuacja jest szczególna, gdyż przed wyborami samorządowymi duża grupa członków PO opuściła szeregi partii, w proteście przeciw działaniom lokalnych władz Platformy. Z kim więc spotkał się Schetyna? Spotkał się z lokalnymi władzami Platformy i nieliczną grupą osób zadowolonych (dzięki zajmowanym stanowiskom i pełnionym funkcjom) z polityki prowadzonej przez lokalne władze PO.
Szczególnie ciepło przywitał Schetynę prezydent Rafał Bruski. I to mu się chwali. Potrafi się odwdzięczyć. Pod koniec kampanii roku 2014 Schetyna przyjechał do Bydgoszczy i bardzo sympatycznie poparł Bruskiego w staraniach o reelekcję. Powiedział, że nie zrodziłaby się idea schetynówek, gdyby nie intelektualne wsparcie, jakie otrzymał jako minister spraw wewnętrznych i administracji od ówczesnego wojewody kujawsko-pomorskiego, którym był Rafał Bruski.
Spłacając dług wdzięczności, prezydent dwoił się i troił, żeby pobyt Schetyny był udany. Z dokumentacji fotograficznej wynika, że przywiózł gościa do obiektu Zawiszy, wprowadził po schodach do sali konferencyjnej i stał przy nim uśmiechnięty podczas spotkania z dziennikarzami, żeby ich przyjaźnie do Schetyny usposobić. Nic więcej Bruski nie mógł zrobić.
Wyręczę prezydenta Bydgoszczy w przybliżeniu sylwetki kandydata na nowego szefa PO. Wiadomości zaczerpnąłem z wiarygodnego źródła, a mianowicie wywiadu-rzeki Michała Majewskiego z Pawłem Piskorskim pt. ?Między nami liberałami?. Nazywam to źródło wiarygodnym, gdyż Piskorskiego coś bardzo istotnego łączy ze Schetyną. Obydwu polityków chciał zutylizować Donald Tusk. Utylizacja udała się tylko częściowo. Obaj ciągle funkcjonują w polityce, a Schetyna stoi właśnie przed możliwością zdobycia funkcji szefa PO.
Zacznę od wyznania Piskorskiego, że ma słabość do Schetyny. ?My się znamy jeszcze z czasów NZS-owskich. Grzesiek był odważny, zdecydowany. Jest wychowany w patriotycznej tradycji AK-owskiej.?
Były prezydent Warszawy wyliczył też jego cechy negatywne. ?Często poruszał się w sposób chamski, niezręczny i robił swoim zachowaniem złe wrażenie. Właściwie przez cały czas funkcjonowania Unii Wolności uznawany był za głupka odstającego poziomem intelektualnym. Tu grono nobliwych i zasłużonych polityków, a naprzeciw szczerzący się i opowiadający głupie dowcipy Grzesiek. W rzeczywistości jest, jak wspomniałem, inteligentny i oczytany. Druga zła cecha charakteru, której nie zwalczył, to jest demonstrowanie braku szacunku dla ludzi. To są te klepania posłów w tył głowy albo pstrykanie palcem w ucho lub szarpanie za ucho, bo i tak robił z niektórym posłami?.
Negatywnie ocenił Piskorski działalność Schetyny jako szefa MSWiA w rządzie Tuska. ?Poczucie bezkarności otoczenia Schetyny i Drzewieckiego oraz ich samych było coraz większe. Chodzi mi głównie o Marcina Rosoła, Piotra Wawrzynowicza, Michała Dziębę – młodych chłopaków, którzy stali się prawymi rękami Grzegorza i Mirka do bieżących działań w polityce i biznesie. Krążyły legendy po całej Warszawie, czego to oni nie mogą. I tu już zaczęły się historie typowe dla partii władzy ? rozdawanie stanowisk, budowanie wpływów w spółkach, wielkie pieniądze.?
W przyszłym tygodniu ma przyjechać do Bydgoszczy Tomasz Siemoniak, główny konkurent Grzegorza Schetyny do stanowiska przewodniczącego PO. Najprawdopodobniej będę musiał poszerzyć mój pomocnik. A potem pozostanie mi już tylko czekanie na Budkę.