Związek Zawodowy Pracowników Administracji Samorządowej Urzędu Miasta Bydgoszczy od kilku lat przeprowadza ankietę, badającą występowanie zjawiska mobbingu. Dowiedzieliśmy, że jej wyniki przekazane zostały prezydentowi i chcieliśmy się dowiedzieć, jaki obraz relacji interpersonalnych z nich się wyłania i czy skłoniły one Rafała Bruskiego do podjęcia jakichś działań.

Pech prawdziwy, że Piotr Kurek przebywał wówczas na urlopie, a zastępująca go Anna Strzelczyk-Frydrych uważa, iż wykonywanie obowiązków rzecznika prasowego prezydenta polega na pokazywaniu, jaką jest się ważną osobą. Zostaliśmy przez nią skarceni, gdyż wydawało się nam niemądrze, że odpowiedź na to nieskomplikowane w końcu pytanie, powinniśmy otrzymać w ciągu jednego dnia. Zastępująca Piotra Kurka urzędniczka kazała się nam uzbroić w cierpliwość i czekać do poniedziałku. Cierpliwie czekaliśmy. Ponieważ żadna odpowiedź nie napłynęła, przeprowadziliśmy małe śledztwo dziennikarskie. Oto jego wyniki.

W Urzędzie Miasta Bydgoszczy nikt nie jest molestowany. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że w jednym z wydziałów odnotowano stosowanie przemocy fizycznej. Jeszcze gorsza: wielu urzędników jest poniżanych przez swoich przełożonych, a przynajmniej tak to odbiera.

W rubryce dotyczącej formy mobbingu poniżanie zakreśliło 3 pracowników Wydziału Spraw Obywatelskich, 8 – Uprawnień Komunikacyjnych, 8 – Mienia i Geodezji, 12 – Organizacyjno?Administracyjnego, 9 – Urzędu Stanu Cywilnego, 8 – Administracji Budowlanej, 14 – Zdrowia, Świadczeń i Polityki Społecznej oraz po jednym w pozostałych wydziałach, pomijając trzy. W wydziałach Zarządzania Budżetem, Podatków i Opłat Lokalnych oraz Obsługi Mediów nikt nie czuje się poniżany.

Równie często, a w niektórych wydziałach dużo częściej, skarżyli się urzędnicy na ciągłe czepianie się przełożonych, przy czym nie zawsze chodziło o dyrektorów, ale w wydziałach Zdrowia, Świadczeń i Polityki Społecznej, Administracji Budowlanej, Urzędu Stanu Cywilnego, Organizacyjno?Administracyjnego, Mienia i Geodezji, Uprawnień Komunikacyjnych oraz Spraw Obywatelskich ciągle czepiają się kierownicy, a właściwie kierowniczki referatów.

Najgorzej ilościowo wypadł w ankietach Wydział Zdrowia, Świadczeń i Polityki Społecznej. Aż 22 ankietowanych potwierdziło stosowanie mobbingu. Procentowo nie wygląda to jednak aż tak źle, ponieważ jest to zarazem wydział największy, pracuje w nim 114 urzędników, czyli mobbingowanych czuje się 18% spośród nich.

Rekordzistami są Wydział Administracji Budowlanej, gdzie 34% pracowników czuje się w jakiś sposób szykanowanych, skarżą się m.in. na krzyki oraz Urząd Stanu Cywilnego, w którym aż 63% ankietowanych doświadcza bezpodstawnej ich zdaniem krytyki.

W bydgoskim magistracie nikt nie spotkał się z molestowaniem, ale pracownicy byli świadkami wyzwisk, zastraszania, wulgarności czy wymuszania. Kilkoro doświadczyło szantażu.

Były sekretarz miasta uważa, że wyniki ankiet niekoniecznie muszą odpowiadać rzeczywistości. ? Ankiety są anonimowe. Starczy, że jakaś urzędniczka chce się za coś zemścić na szefie i namówi kilka koleżanek do odpowiedniego głosowania ? wyjaśnia Jan Stranz swój brak pełnego przekonania co do wiarygodności wyników ankiet, ale przyznaje zarazem, że obecność kilku osób na liście mobberów go nie dziwi.

Mimo że Anna Strzelczyk-Frydrych w niczym nie była pomocna, udało się nam ustalić, że prezydent Bruski powołał specjalny zespół, w którym oprócz przedstawiciela związku zawodowego znaleźli się Wojciech Jazdon i Marta Estkowska. Miał on odbyć rozmowy z pracownikami wydziałów, w których wyniki ankiet wskazały na występowanie mobbingu. Może Piotr Kurek powiadomi nas, jakie są ustalenia tego zespołu.