Wszyscy wiemy, że poseł Anna Bańkowska należy do najbardziej aktywnych parlamentarzystów tej kadencji. Nie sądziliśmy jednak, że jest tak wielotorowo aktywna.

Podczas posiedzenia Sejmu w dniu 15 listopada wygłosiła aż dwa oświadczenia. Jedno z nich dotyczyło negatywnych wrażeń estetycznych, jakie odbiera przebywając w sali sejmowej, gdyż nie podoba jej się wystrój. Pani poseł powiedziała:

?Bardzo się cieszę, że mam okazję te słowa krytyki wyrazić podczas tej części obrad, którą prowadzi pan wicemarszałek Jerzy Wenderlich, mający wielkie poczucie smaku artystycznego, wielkie wyczucie, znawca kultury i sztuki. Dlatego uważam, panie marszałku, że zechce pan tak jak ja spojrzeć z wielką niechęcią na koszmarny bukiet strasznych sztucznych goździków, który nie przystaje do Wysokiej Izby.?

Poseł Bańkowska nie ograniczyła się do jałowego krytykanctwa, ale od razu zgłosiła konstruktywny wniosek:

?Jeśli nie stać Sejmu na żywe kwiaty, to proponuję, żebyśmy te koszmarne bohomazy po prostu z tej sali wynieśli. Nie można tego czynić indywidualnie, w związku z tym zwracam się do pana marszałka z apelem, żeby Prezydium Sejmu oprócz ważnych spraw, którymi się zajmuje, zajęło się również i tym problemem, żebyśmy nie tworzyli złych wzorców dla tych wszystkich, którzy Wysoką Izbę zwiedzają.”

Wicemarszałek Jerzy Wenderlich czuł się najwyraźniej mile podłechtany:

?Dziękuję bardzo pani poseł Annie Bańkowskiej. Uważam, że te jej uwagi estetyczne nie są bezzasadne. Przekażę je, pani poseł, Prezydium Sejmu. Dziękuję za to wystąpienie.?

Dołączamy się do podziękowań. Też nie chcemy, żeby posłowie tworzyli złe wzorce.