Inicjatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta Rafała Bruskiego zorganizowali kolejną konferencję prasową poświęcą krytycznej ocenie rządów obecnego włodarza miasta.

Systematycznie inicjatorzy referendum wskazują te obszary życia miasta, które są dowodem na to, że „Bruski musi odejść”. Była już m.in. mowa o upadku sportu czy lekceważeniu przedsiębiorców. Dzisiejsza konferencja poświęcona była czystości Brdy i odbyła się na moście przy ul. Biwakowej, w strefie ujęcia wody dla Bydgoszczy.

Doskonale zna tę okolicę Bogdan Dzakanowski. - Ukształtowanie terenu jest takie, że podczas opadów tworzą się tutaj kałuże. Samochody jeżdżą tędy i czyszczą sobie podwozia, a potem to wszystko spływa do Brdy – opisał tamtejsze realia jedyny bydgoski radny  niezrzeszony i pytał, dlaczego miasto tego odcinka nie zamierza podłączyć do sieci. Interwencje w Wodociągach nie dały żadnych rezultatów. ­ - Dlaczego miasto nie dba o zdrowie swoich mieszkańców? – dziwił się Bogdan Dzakanowski.

W podobnym tonie wypowiadał się  Paweł Skutecki. - Od 20 lat cały ten teren jest objęty strefą ochronną z tego powodu, że trzy czwarte wody, którą mamy w kranach,  pochodzi właśnie z tego miejsca, z Brdy. Im czystsza woda będzie tutaj, tym czystszą wodę będziemy mieli w kranach. Niestety, deszczówka z ulicy spływa wprost do rzeki – alarmował poseł Kukiz’15.

Można było jednak odnieść wrażenie, że jeszcze bardziej niż zanieczyszczanie wody w Brdzie martwi go zbiórka podpisów w sprawie referendum. - Nie wszystkie listy, które wydaliśmy w trakcie zbiórki, trafiły do nas z powrotem. Dlatego bardzo proszę wszystkich, którzy mają karty z podpisami o to, aby dostarczyli je do mojego biura poselskiego. Jesteśmy na ostatniej prostej zbiórki. Ostatnie kilka dni zdecyduje, czy referendum się odbędzie – przypomniał niezadowolonym z rządów obecnego prezydenta bydgoszczanom poseł Paweł Skutecki.