Poseł Łukasz Schreiber skrytykował dzisiaj podczas konferencji prasowej plany prezydenta Rafała Bruskiego dotyczące metody takiego ustalania wysokości opłaty śmieciowej w naszym mieście, by miasto z tytułu poboru tej opłaty uzyskało wyższe dochody - wyższe o co najmniej 3 mln zł.

Poseł Łukasz Schreiber przypomniał, że gdy w 2013 roku wchodziła w życie rewolucja śmieciowa, czyli kiedy odebrano mieszkańcom m.in. prawo wyboru firmy, która będzie wywozić ich śmieci, ceny za ich wywóz wzrosły od kilkunastu do kilkadziesiąt procent. Kolejna drastyczna podwyżka cen, tym razem w wysokości 30% (odpady posegregowane) nastąpiła pod koniec 2015 roku. Nie minęły dwa lata i już konieczna jest kolejna "regulacja" cen w górę, bo w "systemie" po podliczeniu roku 2016 brakuje 3 mln zł.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości zaproponowany przez prezydenta Bydgoszczy sposób (podwyżka o 50 gr ceny wywozu odpadów segregowanych lub zmiana metody poboru opłaty śmieciowej - z liczenia jej od głowy mieszkańca na metry kwadratowe posiadanych mieszkań) podniesienia dochodowości "systemu" odrzucił. - Takich pomysłów z pewnością popierać nie będziemy - oświadczył i dodał, że "sprawa wymaga rozwiązania systemowego". Na czym miałoby polegać "rozwiązanie systemowe", Łukasz Schreiber nie zdradził. Wskazał, że w Łodzi opłaty za wywóz odpadów komunalnych są znacznie niższe i wynoszą 7 zł w przypadku odpadów posegregowanych i 12 zł za odpady nieposegregowane.

Ciekawą informacją dotyczącą liczby mieszkańców Bydgoszczy  podzielił się bydgoski radny Paweł Bokiej. Przypomnijmy, że prezydent Rafał Bruski jako przyczynę powstania deficytu w "systemie" wskazał niepłacenie przez prawie 50 tys. mieszkańców opłat za wywóz odpadów (liczba mieszkańców wg GUS - 354 tys., a według złożonych deklaracji do opłaty - 304 tys.). - Na zlecenie urzędu miasta kalkulację dla Bydgoszczy robiła firma DS Consulting. Według wyliczeń tej firmy do kalkulacji ceny - w roku 2015 system miał być rentowny przy liczbie mieszkańców 308 tys. Co więcej, firma ta przewidywała, że w 2017 roku liczba ta spadnie do 304 tys. - powiedział Bokiej i dodał, że konsultingowa firma z Gdańska ten element niezbędny do kalkulacji przewidziała niezwykle precyzyjnie. Radny Bokiej okazał zdziwienie, na jakiej podstawie prezydent Bruski, oczekuje płacenia za wywóz śmieci przez 354 tys. mieszkańców, gdy wynajęty opłacony przez niego doradca dokładnie przewidział, ilu mieszkańców zadeklaruje chęć płacenia za wywóz odpadów.

- Prezydent dwa razy powinien się zastanowić, bo zmiana systemu [ustalenie opłaty za liczbę m kw - red.] spowoduje podwyżkę dla najuboższych - stwierdził poseł Schreiber, dowodząc, że główne ostrze podwyżki skierowane będzie w  emerytów, zajmujących mieszkania po wyprowadzeniu się z nich dzieci po osiągnięciu przez nich samodzielności życiowej. - Oni nie zorganizują protestu na Starym Rynku - dowodził Schreiber.  - Ktoś źle to policzył, ktoś się pomylił i powinien wziąć odpowiedzialność - stwierdził i dodał, że "metry nie generują śmieci". Jednocześnie poseł Schreiber zadeklarował, że politycy PiS są  "gotowi usiąść do rozmów z panem prezydentem i pomóc wypracować" właściwe rozwiązanie.

Pytania dziennikarzy dotyczyły głównie tego, czy politycy PiS mają pomysł na to, jak zdemaskować tych 50 tys. mieszkańców Bydgoszczy, którzy - wg oświadczenia prezydenta - nie płacą za wywóz odpadów. Na jeden trop wytłumaczenia tego zjawiska wpadł poseł Schreiber. - W ADM-ach nie wszyscy płacą za czynsz, skąd mieliby wziąć pieniądze na opłacenie wywózki śmieci - wskazał.

-------------------

No i wywózka śmieci, za którą płacą mieszkańcy Bydgoszczy, a na którą nie mają żadnego wpływu,  będzie kolejnym polem do stoczenia pozornej politycznej bitwy. Komentując, decyzję prezydenta Rafała Bruskiego o konieczności podwyżki, sugerowałem, żeby nie brnął przy jej uzasadnieniu w absurdy. Po zlikwidowaniu cztery lata temu wolnego rynku w Polsce na polu działalności gospodarczej polegającej na wywozie odpadów i ich unieszkodliwianiu  "regulacje cen w górę" co kadencję wpisane zostały w system ustawą. Żeby to zmienić trzeba skasować ustawę, która w 2013 roku zniszczyła dobrze funkcjonujący sektor usług. Prezydenta Bruskiego przekonywałem, powołując się na autorytet prof. Leszka Balcerowicza, który suchej nitki nie zostawił na zrealizowanym pomyśle rządzących w roku 2013. Przekonywałem go, żeby zainicjował kampanię na rzecz zmiany złego prawa.

Jak przekonać posła Łukasza Schreibera? Teoretycznie powinno być łatwiej, bo on teraz ma większe możliwości zmiany złego prawa niż nawet prezydent ósmego miasta w Polsce! A więc tak: Prawo i Sprawiedliwość było jedyną partią w sejmie, głosującą w 2013 roku przeciw ustawie. Joachim Brudziński powiedział wówczas, że rząd Donalda Tuska zrzucił na samorządy odpowiedzialność za zmiany i że doprowadzą one do "dramatycznych podwyżek opłat za wywożenie śmieci". Panie pośle, poseł Brudziński miał cztery lata temu absolutną rację, o czym przekonujemy się na własnej skórze i kieszeni (najbardziej przekonają się o tym, co pan słusznie zauważył, najbiedniejsi :). Panie pośle, prosimy o działanie młodych konserwatywnych posłów PiS, którzy śmiało rzucą wyzwanie złemu prawu.