Między bajki wkładałem początkowo opowiastki o narastającej wrogości wobec siebie bydgoskich posłów Prawa i Sprawiedliwości należących do różnych frakcji. Wyglądało to na wrzuty opozycji, służące psuciu wizerunku partii rządzącej. To jednak nie były żadne zmyły. Faktycznie bydgoski PiS jest rozdarty i faktycznie napięcie między przedstawicielami zwalczających się frakcji stale rośnie. Dzisiaj przekonałem się o tym na własne oczy, gdy zobaczyłem na portalu bydgoszcz24 relację z konferencji prasowej PiS.
Temat konferencji był radosny. Bydgoscy posłowie Prawa i Sprawiedliwości chwalili się, że ich partia dotrzymuje słowa i wywiązywać się będzie po kolei ze wszystkich wyborczych zapowiedzi. Ale dziwna rzecz. Cała czwórka miała marsowe miny, chociaż powinni tryskać radością i optymizmem.
Wszyscy cierpieli tego dnia na zgagę albo dokuczał im nieżyt żołądka? A może nie potrafią się cieszyć? Ależ potrafią, potrafią. A przynajmniej dwa tygodnie temu umieli, bo tryskali radością i optymizmem podczas konferencji pasowej poświęconej ustawie, która ma uniemożliwić sprzedaż polskiej ziemi cudzoziemcom. Dlaczego wdrożenie programu ?Rodzina 500+? nie wywołuje w nich podobnej radości?
Jest zasadnicza różnica między obiema konferencjami. W tej przed dwoma tygodniami uczestniczyli posłowie Tomasz Latos, Piotr Król i Ewa Kozanecka, którzy się trzymają razem i mają swoje biura poselskie przy Gdańskiej 10. Dzisiaj oprócz nich udział w konferencji brał Łukasz Schreiber. On ma swoje biuro poselskie na Wełnianym Rynku, tam gdzie europoseł Kosma Złotowski.
Kiedy jedna frakcja zgłasza kandydata na wojewodę, druga natychmiast ją oprotestowuje i odwrotnie. Wieść gminna niesie, że z tych samych względów tak długo nie odwoływano dyrektora telewizji bydgoskiej. Jedna frakcja chciała utrzymania na stanowisku Pietraszaka, druga wręcz przeciwnie.
Jak znam życie, Łukasz Schreiber stopniowo krok po kroku będzie starał się wygryźć z funkcji szefa PiS-u Tomasza Latosa. Mina Latosa dowodzi, że w pełni zdaje sobie z tego sprawę. Wieje mrozem.