W miniony piątek wioślarze złożyli w siedzibie PKOl ślubowanie, a w sobotę polecieli do Rio de Janeiro. Połowę wioślarskiej reprezentacji Polski stanowią zawodnicy bydgoskich klubów. Nie mamy wątpliwości, że przywiozą olimpijskie medale. Czynią tak nieprzerwanie od 2000 roku.
Na razie jednak są rozczarowani. Nie spodziewali się luksusów w wiosce olimpijskiej, ale przynajmniej standardowego minimum. Byli w błędzie. Zastali, mówiąc kolokwialnie, syf. Pokoje brudne, na ścianach plamy, w szafach wymięta pościel, w toaletach robaki, a w łazience brak wody.
Właściwie mogą się czuć zadowoleni, że tylko tyle ?atrakcji? na nich czekało. W pokojach zawodników z Nowej Zelandii zarwał się sufit. Australijczycy, zbulwersowani tym, co zastali, zrezygnowali z pobytu w wiosce olimpijskiej.
Ale Polacy to twardziele. Przyjechali powalczyć o medale, a nie na wakacje do kurortu wczasowego. Nie opuszczą wioski olimpijskiej, ale postarają się spędzać w niej jak najmniej czasu.
Dla przypomnienia, podczas igrzysk w Rio wystąpią następujący wioślarze z klubu Lotto-Bydgostia: Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj (dwójka podwójna), Anna i Maria Wierzbowskie (dwójka bez sterniczki), Monika Ciaciuch (czwórka podwójna), Martyna Mikołajczak (dwójka podwójna wagi lekkiej), Dariusz Radosz (dwójka podwójna wagi lekkiej), Mikołaj Burda (ósemka). A z Zawiszy: Krystian Aranowski, Michał Szpakowski, Piotr Juszczak, sternik Daniel Trojanowski (wszyscy ósemka).