Na cmentarzu parafialnym przy ul. Ludwikowo odbył się pogrzeb Tomasza Malinowskiego, znanego dziennikarza sportowego, związanego przez całe zawodowe życie z „Gazetą Pomorską”.

Najmłodszy syn prof. Leszka Jana Malinowskiego, 62-letni Tomasz, jako pierwszy podążył za zmarłym ojcem, znanym bydgoskim polonistą i pedagogiem. Towarzyszyli mu dzisiaj w ostatniej podróży żona z synem i starsi bracia, a także bardzo duże grono przyjaciół i znajomych, których zasmucił swoim odejściem.

- Wasza obecność dowodzi, że Tomasz Malinowski był kimś niezwykłym. Miał wielu przyjaciół. Robił w życiu rzeczy ważne, rzeczy, które były uczciwe i wzbudzały tak wiele sympatii was wszystkich. Był po prostu dziennikarzem. Dziennikarzem oczywistym - powiedział w ostatnim pożegnaniu wicemarszałek Zbigniew Ostrowski, który jako wieloletni dziennikarz znał oczywiście zmarłego. Nazwał Tomasza Malinowskiego dziennikarzem, który stosował oczywiste zasady, dzisiaj niestety odchodzące do lamusa, takie jak rzetelność, aktywność, otwartość na ludzkie potrzeby. - Wiele szacunku wzbudzała także jego działalność społeczna, m.in. opiekował się młodzieżą sportową, której marzenia spełniał. Był osobą o otwartym i dużym sercu – wyliczał   wicemarszałek województwa. – Tomaszu, twoja dzisiaj tutaj nieobecność jest nieoczywista - stwierdził na zakończenie Zbigniew Ostrowski i poinformował, że marszałek Piotr Całbecki  za zasługi dla społeczności regionu przyznał pośmiertnie śp. Tomaszowi Malinowskiemu medal „Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis”.

Słowa pożegnania wygłosili również Eugeniusz Nowak (wiceprezes PZPN, prezes KPZPN) oraz red. Jacek Drozdowski, dziennikarz sportowy „Gazety Pomorskiej”.