W PiS szefa okręgu wybiera się w dość zawiłej procedurze wyborczej. Otóż, wszyscy chętni na stanowisko szefa okręgu mogą zgłaszać swoje kandydatury prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, wraz ze swoim wyborczym programem oraz listą osób popierających. Prezes dokonuje oceny kandydatów i ich programów. Następnie rekomenduje jednego kandydata okręgowemu zjazdowi. Delegaci głosują nad jedną kandydaturą.
Dziś, 16 stycznia, mija termin zgłaszania się kandydatów do prezesa partii.
Z bydgoskiego okręgu murowanym kandydatem jest poseł Kosma Złotowski, który zgłosił swoją kandydaturę prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Zapytaliśmy posła Latosa, czy również aspiruje do stanowiska szefa okręgowego PiS. Poseł Latos nie zgłosił swojej kandydatury. Twierdzi, że jako wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia ma wiele ważnych obowiązków i nie chce podejmować się uciążliwej i pracochłonnej funkcji szefa okręgowego PiS.
Proszący nas o zachowanie anonimowości członek PiS, który będzie delegatem na okręgowy zjazd, stwierdził: – Ta procedura nie ma niestety nic wspólnego z demokracją. Potencjalni chętni mogący konkurować z Kosmą Złotowskim nie namówią ludzi do podpisywania się pod listą poparcia, jeśli nie będą mogli głosować za swym kandydatem podczas zjazdu. Sposób wybierania szefa okręgu powinien być w naszej partii zmieniony.
Według naszych informacji, oprócz Kosmy Złotowskiego, nikt więcej do funkcji okręgowego szefa PiS się nie zgłosił.