Na początku dzisiejszej konferencji prasowej prezydent zacytował byłego dyrektora szpitala im. Warmińskiego, Krzysztofa Tadrzaka, który uważał zatrudnianie zewnętrznej firmy audytorskiej za wyrzucony pieniądz i oferował konia z rzędem temu, kto wskaże, co by jeszcze można w tej placówce poprawić. A dosłowny cytat brzmiał: ?Odczepcie się od tego szpitala, bo jest prowadzony perfekcyjnie.? Tymczasem, zgodnie z ustaleniami biegłego rewidenta, strata szpitala za rok 2011 wyniosła 8 mln 402 tys. zł, poinformował prezydent.

Po tym wprowadzeniu Rafał Bruski zaczął omawiać poszczególne fragmenty raportu, ale na takim poziomie uogólnienia, że jedynym konkretem, jaki udało się z potoku słów wyłuskać, był ten, że obecna dyrektor szpitala może wdrożyć zalecenia raportu, ale nie musi.

Firma PwC wskazała dwie przyczyny złej sytuacji finansowej placówki: zewnętrzne, które są jednakowe dla wszystkich firm tej branży, a więc niezależne od szpitala oraz wewnętrzne, czyli zależne. Prezydent odczytał stosowny fragment raportu na temat wewnętrznych uwarunkowań, a ponieważ prosił dziennikarzy o dokładne cytowanie, gdyż podejrzewa, iż media wyłącznie szukają sensacji, z ochotą spełniamy jego prośbę.

Otóż, owe wewnętrzne czynniki przejawiają się:? brakiem aktywnie wdrażanych w szpitalu kompleksowych działań ukierunkowanych na racjonalizację i optymalizację kosztów poprzez dostosowywanie zasobów do możliwości przychodowych.? Prezydent zdradził też, że jako jeden z głównych powodów obecnej sytuacji firma PwC wskazała: ?niewystarczający poziom kontroli wewnętrznych, skupionych na ograniczaniu wydatków, a także strukturę organizacyjną nie pozwalającą w sposób optymalny na zarządzanie jednostką.? Teraz wszystko powinno już być dla bydgoszczan jasne.

Rafał Bruski odczytał też inne fragmenty raportu, ale ponieważ ich przejrzystość była na poziomie zbliżonym do tych wyżej cytowanych, wbrew zaleceniom gospodarza konferencji, postanowiliśmy je przekazać językiem medialnym. Z treści opracowania wynika, że szpital jest źle zorganizowany, źle kontrolowany, gromadzi za dużo zapasów, za wiele osób pracuje w administracji, zawierane są niekorzystne umowy z podmiotami zewnętrznymi, za dużo wydaje się na płace pracowników. Koszty wynagrodzenia wynoszą około 75 proc. środków otrzymywanych z NFZ, podczas gdy w 36 innych szpitalach miejskich 65 proc., a w dziewiętnastu SPZOZ-ach z oddziałami szpitalnymi w województwie kujawsko-pomorskim 56 proc.

Bydgoskiemu Szpitalowi Miejskiemu brakuje systemu motywacyjnego, nie ma systemu ocen pracowniczych, placówka nie posiada ani aktualnego regulaminu zatrudniania, ani norm zatrudnienia dla pielęgniarek i położnych. Średnia płaca pracowników kontraktowych jest wyższa o 12 proc. od średniej rynkowej w branży. Ciekawostką jest, iż liczba zabiegów ze znieczuleniem całkowitym jest o 100 proc. wyższa niż w innych szpitalach, a usługi anestezjologiczne wyjątkowo wysoko opłacane.

Prezydent Bruski podał wiele innych przykładów nieprawidłowości, wykrytych w funkcjonowaniu Szpitala Miejskiego im. Warmińskiego. Aż sześć osób jest zatrudnionych do obsługi przestarzałej centrali telefonicznej, to koszt ok. 200 tys. zł rocznie. Istnieje stanowisko koordynatora ds. reorganizacji, a osoba je pełniąca zajmowała się jedynie doradzaniem podczas remontu, który już dawno temu się skończył. W umowach cywilno-prawnych nie umieszcza się zapisów o karach umownych za nienależyte wykonanie umowy, za niewłaściwe prowadzenie dokumentacji medycznej oraz za przedstawienie do rozliczeń niezgodnych ze stanem faktycznym zestawień. Przykładów padło dużo więcej.

Kilkakrotnie wspominał prezydent o tym, że nowa dyrektor placówki wystąpi podczas wrześniowej sesji Rady Miasta, gdzie przedstawi ?swoje przemyślenia?, wynikające z lektury raportu i własnych obserwacji.

Zakończył swoje wystąpienie klamrowo, powtórzył mianowicie słowa Krzysztofa Tadrzaka, które zacytował rozpoczynając konferencję i dodał od siebie, że uważa, iż pieniądze wydane na raport nie były wyrzucone. Nic dziwnego, że dziennikarze zapytali od razu, ile kosztowała usługa firmy PwC. Na raport z kasy miasta poszło 100 tys. zł plus VAT.