Na samym początku kadencji prezydenta Rafała Bruskiego w jego najbliższym otoczeniu znajdował się tylko jeden wojak: starszy sierżant Sebastian Chmara. Potem zaczęła się militaryzacja. Kolejnym wiceprezydentem został Stefan Markowski, emerytowany pułkownik, a za sprawą starszego sierżanta, który po pożegnaniu munduru, objął funkcję wiceprezydenta ds. sportu, znalazła się fucha dla emerytowanego generała brygady. Gen. Marian Dering został prezesem Polonii Bydgoszcz. Funkcję dyrektorską objął w mieście jeszcze jeden wojak. W 2011 roku Zarządem Dróg zaczął kierować płk Witold Antosik.

Generał Dering sam zrezygnował z prezesury, podobno z powodów zdrowotnych. Nie ulega kwestii, że zdrowie pogarszało mu się proporcjonalnie do rosnących długów klubu żużlowego. Następne odejścia wyglądają jednak na zaplanowaną demilitaryzację. Płk Markowski złożył rezygnację z funkcji zastępcy prezydenta ze względu na stan zdrowia, ale dał się z tym szwankującym zdrowiem zatrudnić jako doradca prezydenta. Został więc usunięty w cień.

Bardziej spektakularny charakter miało odejście z Ratusza starszego sierżanta Chmary. Podobno ma robić teraz karierę w Warszawie. Ale zapewnienia prezydenta Bruskiego, że były wieloboista w każdej chwili może wrócić na opuszczone stanowisko, wiele osób wzięło za zasłonę dymną, która miała ukryć fakt, iż Chmara został zmuszony do odejścia. Podobno kiedy pojawiał się gdzieś razem z prezydentem, przewyższał Rafała Bruskiego nie tylko wzrostem.

Na wyrok czeka obecnie Witold Antosik , emerytowany pułkownik, zajmujący póki co stanowisko dyrektora ZDMiKP. A tak bardzo się starał. Wykonywał wszelkie płynące z Ratusza rozkazy, nawet jeżeli wiązały się z ryzykiem poniesienia odpowiedzialności karnej.

Prezydent wydał polecenie zdemontowania legalnej wystawy antyaborcyjnej na Starym Rynku. Mimo iż jej organizatorzy posiadali pozwolenie ZDMiKP , dyrektor Antosik wysłał pracowników, by ją usunęli. Nawet się nie asekurował, żądając wydania tego polecenia na piśmie. Był spolegliwy nad wyraz. ?Słowna decyzja również jest decyzją?, powiedział dziennikarzom. Ruki po szwam!

Kiedy w mediach pojawiły się krytyczne publikacje o wyrwach, które po ataku zimy pojawiły się na miejskich drogach, natychmiast zorganizował konferencję prasową. I to jaką! Takiej dawki propagandy sukcesu dawno bydgoszczanom nie zaserwowano.

Dyrektor Antosik obiecał, że do końca 2013 roku doprowadzi ulice miejskie do takiego stanu, że bydgoszczanie będą wreszcie zadowoleni. Zapewnił nawet, że wszystkie drogi gruntowe w mieście zostaną wyprofilowane. Książkowy wręcz przykład obiecanek cacanek.

Powinno to się podobać bydgoskiej Platformie Obywatelskiej. To ugrupowanie utrzymuje od lat wysokie poparcie właśnie dzięki składanym obietnicom. A jednak prezydentowi Bruskiemu, zarazem szefowi bydgoskiej PO, ten dowód idealnego wpisania się Antosika w obowiązującą linię najwyraźniej nie wystarcza.

Łukasz Niedźwiecki, zastępca prezydenta, poinformował na początku marca, że poprosił dyrektora Antosika o ?finalną diagnozę złej sytuacji w ZDMiKP?. Podobno za dużo osób pracuje w tej firmie na kierowniczych stanowiskach, a nie ma żadnego planu restrukturyzacji.

Naszym zdaniem, również na tym odcinku dyrektor Antosik ma osiągnięcia. Przesunął Daniela Sarula ze stanowiska zastępcy dyrektora ZDMiKP na funkcję zastępcy naczelnika wydziału taryfowo-biletowego i przedstawił to przesunięcie jako spełnienie prośby zdegradowanego pracownika. Poinformował media, że nie było żadnych nacisków z jego strony, a na decyzję wicedyrektora Sarula wpłynął fakt, że w zarządzie dróg pracuje już od 14 lat.

To dopiero ciekawostka! Ktoś z własnej woli odchodzi ze stanowiska dyrektorskiego, żeby w tej samej firmie objąć dużo niższej rangi stanowisko.

Ale co tam osiągnięcia Antosika. Jest żołnierzem, a w Ratuszu frakcja cywili wzięła górę nad frakcją wojaków. Trzeba dokończyć demilitaryzację.