- Budowa spalarni jest przedmiotem pewnego rodzaju ataku – stwierdził prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski na dzisiejszym spotkaniu z dziennikarzami. Wynika on, zdaniem prezydenta, albo ze strachu przed nieznanym, albo jego przyczyną jest polityka, a taka gra toczona jest kosztem mieszkańców.

- Nie zgadzam się z posłem Kosmą Złotowskim, że inwestycja nie ma biznesplanu. Kwestia biznesowa i walka naszego miasta o pozycję na rynku to są najważniejsze elementy tego projektu – uzasadniał. – Dlaczego PiS, broniący miejskich spółek, jak KPEC, chce skazać obywateli na łaskę prywatnych firm? – pytał prezydent.

Po raz pierwszy chyba pochwalił swojego poprzednika, że próbował zlikwidować monopol i wprowadził na rynek śmieciowy “Pronaturę”. – Nowa ustawa zmienia radykalnie reguły gry na rynku śmieciowym. Lokalne firmy będą dla nas partnerem, ale to samorząd będzie decydował, kto będzie dyktował ceny: ratusz czy prywatne firmy. Ja jestem za pierwszą opcją – stwierdził Bruski.

Odniósł się też do komentowanej przez radnych nowej propozycji prezesa firmy “Remondis” Grzegorza Hoppego.

- Dlaczego Grzegorz Hoppe kwestionuje zasadność inwestycji, skoro niedawno twierdził coś dokładnie przeciwnego? – pytał Bruski. Na dowód tego ujawnił opinię podpisaną przez przewodniczącego Okrągłego Stołu Odpadowego, Grzegorza Hoppego skierowaną 31 marca 2009 r. do prezydenta miasta Bydgoszczy Konstantego Dombrowicza, w której czytamy: Po rozważeniu wszystkich argumentów za i przeciw strony są zdania, iż budowa odpadów jest niezbędna a także, że jest ona jedynym środkiem zmierzającym do uregulowania gospodarki odpadami w mieście i dorównania standardom europejskim w tym zakresie.

Zapytany po dzisiejszej konferencji prezes firmy “Remondis” Grzegorz Hoppe tak komentuje swoją opinię sprzed 3 lat, jak i niedawną alternatywną dla spalarni propozycję: – Moje opinie nie są sprzeczne. Nigdy nie kwestionowałem istoty budowy spalarni co do zasady. Do złożenia ostatniej propozycji skłonił mnie sam prezydent Rafał Bruski stwierdzając na ostatniej sesji, że dla spalarni nie ma alternatywy. Alternatywa zawsze istnieje, dlatego jako osoba działająca w branży 17 lat pozwoliłem sobie ją przedstawić. A drugi powód jest ten, że spalarnia miała kosztować 520 mln zł brutto, a teraz jej koszt zwiększył się do 644 mln zł, a być może będzie jeszcze większy. Wzrost kosztów o 120 mln zł lub więcej stanowi istotną różnicę. Mój list do prezydenta Bruskiego dotyczył pokazania takiej alternatywy dla samej tylko Bydgoszczy w powstałych nowych okolicznościach.