- Zwróciliśmy się do prezydenta listownie z prośbą o spotkanie w sprawie obchodów trzydziestej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego ? mówi Jan Raczycki, prezes Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w PRL Przymierze w Bydgoszczy. – Prezydent nie raczył się z nami spotkać. A przecież w naszym stowarzyszeniu są internowani, więzieni w czasie stanu wojennego, ludzie, których ta rocznica szczególnie dotyczy.
W piśmie, o którym wspomina Jan Raczycki z dnia 31 sierpnia, kombatanci piszą: – Pragniemy jak najszybciej spotkać się z Panem i podjąć stosowne ustalenia. Prosimy o wyznaczenie terminu spotkania.
Prezydent nie zechciał się spotkać z ofiarami i bohaterami stanu wojennego. Udzielił im natomiast zadziwiającej odpowiedzi zawierającej same ogólniki: – Idee Solidarności są mi, tak jak wielu Polakom, wyjątkowo bliskie, działania opozycji demokratycznej w Polsce są już w podręcznikach historii, stanowią naukę i drogowskaz, ale i przestrogę. Dzień wprowadzenia stanu wojennego wszedł na zawsze do obszernej listy najważniejszych ? choć w tym przypadku niechlubnych ? dat w najnowszej historii Polski, a trwająca wiele miesięcy noc stanu wojennego była dla wielu dramatycznym przeżyciem (?) W dniu 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego pragnę serdeczną myślą i refleksją połączyć się z tymi wszystkimi, którzy nie zapominając o przesłaniu i naukach historii ? swe oblicza zwracają ku przyszłości.
Moim zdaniem
List prezydenta do kombatantów jest arogancki, a pouczanie czym są idee “Solidarności” ludzi miesiącami internowanych, przetrzymywanych w aresztach i więzieniach po kilkanaście, a w kilku przypadkach kilkadziesiąt miesięcy wydaje się zwyczajnie niesmaczne. To pismo prezydenta to jakiś żart?