Wśród wielu tematów poruszanych na wczorajszej sesji rady miasta znalazła się sprawa usuwania z przestrzeni publicznej nazw propagujących komunizm.

- Ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej obliguje samorządy do dokonania zmian do 2 września bieżącego roku – przypomniał radny Stefan Pastuszewski i zawnioskował, żeby poszerzyć porządek obrad o sprawozdanie prezydenta na temat realizacji tej ustawy.

Prezydent potraktował go dość obcesowo. - Dziwię się,  panie radny Pastuszewski, mając tak długie doświadczenie pracy w samorządzie, że tak wybiórczo pan czyta przepisy. Pan radny Czwojda wytłumaczył panu, że co najmniej sześć podmiotów ma zdolność do składania wniosków. Ja powiem, co ja robię. Ja nic nie robię w tej sprawie. Po prostu, czekam na decyzje albo radnych, albo pana wojewody. Przeczytałem jeszcze, nomen omen, tak jak pan powoływał się na przepisy, ustawę z 1 kwietnia, tak akurat prima aprilis był, kiedy była przyjęta. Słowo wójt, burmistrz, prezydent nie pada ani razu w tej ustawie, więc jakoś się nie czuję do tego władny. Jeżeli pan zbierze sześć popisów bodajże plus swojego, to może pan dowolne propozycje proponować i myślę, że zwartość pańskiego ugrupowania politycznego jest tak duża, że zebranie tych sześciu czy siedmiu podpisów nie jest problemem. Więc jeżeli chce pan przyspieszyć ten proces, to może pan to zrobić, mógł pan to zrobić od roku – pouczył radnego Stefana Pastuszewskiego prezydent Rafał Bruski.