?Czy jest Panu znana sytuacja spółki ?NITRO-CHEM? i czy zamierza Pan Minister podjąć działania w celu zapewnienia stabilności produkcji w tym strategicznym dla polskiej obronności zakładzie?? – zapytał ministra obrony narodowej poseł Paweł Skutecki. Jego interpelacja miała związek z zapowiedzią zamknięcia przyłączy kanalizacyjnych, co uniemożliwi zakładowi odprowadzanie ścieków do oczyszczalni.

?Panie Ministrze, spełnienie tej zapowiedzi będzie oznaczało: utratę pracy przez znaczącą część 340-osobowej załogi spółki ?NITRO-CHEM?, zamknięcie kilkudziesięciu firm funkcjonujących dzisiaj na bazie infrastruktury spółki ?NITRO-CHEM?, ale przede wszystkim będzie miało ogromny wpływ na bezpieczeństwo zaopatrzenia polskiej armii w amunicję krajowej produkcji? ? alarmuje poseł Kukiz?15.

Sytuacja zakładu uległa zmianie po upadku Zachemu, za którego pośrednictwem były do oczyszczali odprowadzane ścieki bydgoskiego producenta materiałów wybuchowych. Na dodatek, zmienił się też operator oczyszczalni. Została nim należąca do MWiKU-u spółka ?CHEMWIK?. Nowy operator w roku 2014 podniósł producentowi amunicji opłatę za ścieki z 90 tys. zł na 276 tys. zł. A w roku następnym ?CHEMWIK? zażądał od spółki ?NITRO-CHEM?? 673 tys. zł. Miesięcznie!

Stało się tak, mimo że bydgoski producent materiałów wybuchowych prowadzi od dwóch lat intensywne i kosztowne pracy służące redukcji zanieczyszczeń w ściekach. Zwrócił na to uwagę Bartosz Kownacki, który w imieniu ministra obrony narodowej odpowiedział na interpelację posła Skuteckiego. ?Dalsze podwyższanie opłat przez Spółkę pozostającą pod nadzorem prezydenta miasta Bydgoszcz może oznaczać utratę konkurencyjności, a także rentowności ?NITRO-CHEM? sp. z o.o. To zaś może prowadzić do likwidacji zakładu? ? ostrzega wiceminister Kownacki i nazywa działanie ?obecnych włodarzy miasta? krótkowzrocznym, mogącym doprowadzić do likwidacji wielu miejsc pracy.

- Prezydent Bydgoszczy traktuje przedsiębiorców jakby byli mu niepotrzebni. Sprawa Nitro-Chemu pokazuje to dobitnie. Wskutek działań miasta, pracę może stracić kilkaset osób, a państwo może stracić jedynego producenta kruszących materiałów wybuchowych. Można odnieść wrażenie, że prezydent miasta patrząc na relatywnie niskie bezrobocie w granicach administracyjnych Bydgoszczy lekceważy przedsiębiorców – komentuje tę sytuację autor interpelacji.

- Pozwolę sobie na osobistą refleksję. Mieszkałem w Wielkiej Brytanii i tam firma zatrudniająca choćby kilkadziesiąt osób także ma regularne wizyty urzędników. Przychodzą oni jednak nie po to, by kontrolować, karać i utrudniać prowadzenie działalności, ale po to, żeby zapytać, w czym mogą pomóc. Czy my, bydgoszczanie, doczekamy się kiedyś takiego traktowania tych, którzy dają pracę i finansują w podatkach urzędniczą armię? – zastanawia się Paweł Skutecki.