Bydgoszczanie jeszcze pamiętają, jak podwładni prezydenta Rafała Bruskiego tłumaczyli wydanie zgody na rozbiórkę młyna Krügera. Nie było gminnej ewidencji zabytków, która zapewniłaby temu obiektowi ochronę. Tym samym urzędnicy ratuszowi przyznali, że prezydent złamał prawo, gdyż miał obowiązek utworzenia takiej ewidencji do końca 2012 roku.
W pierwszej połowie 2015 roku Najwyższa Izba Kontroli sprawdzała, czy samorządy dopełniły tego obowiązku, więc prezydent nie mógł się już dłużej migać. Zarządzeniem z 7 sierpnia 2015 roku założył gminną ewidencję zabytków. Zostało ono doręczone wojewodzie kujawsko-pomorskiemu 25 stycznia 2016 roku.
Okazało się, że kończy się ono następująco: ?Zarządzenie wchodzi z dniem podpisania z mocą wsteczną w odniesieniu do programu opieki nad zabytkami?. Wojewoda wniósł o unieważnienie zarządzenia w tej jego części, a prokuratura się dołączyła. – Lex retro non agit – krótko uzasadnił powód wniesienia skargi zapytany o to przez nas szef Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe Włodzimierz Marszałkowski.
Wojewoda przypomina w uzasadnieniu skargi, że ustawa z 2010 roku dawała dwa lata na założenie gminnej ewidencji zabytków. ?Wskazany przepis nie upoważnia prezydenta miasta do nadawania mocy wstecznej aktowi prawnemu? – stwierdza Mikołaj Bogdanowicz.
Do swojego zarządzenia prezydent dołączył ewidencję zabytków. Pod numerem 422 znajduje się ?budynek magazynowy, XIX wiek?, znany jako młyn Krügera. Ciekawe, jak prezydent zamierzał w sierpniu 2015 roku zabrać się za ochronę zburzonego kilka miesięcy wcześniej zabytkowego obiektu?