Rafała Bruskiego ubodło stwierdzenie Bogdana Dzakanowskiego, które padło kilka miesięcy temu podczas konferencji prasowej, że prezydent kazał utwardzić drogę do działki swojego byłego zastępcy, Łukasza Niedźwieckiego.
Radny Bogdan Dzakanowski nazywa metody walki z nim, jakie stosuje prezydent Bydgoszczy, ?esbeckimi?. Chodzi mu o odwołanie go przez ?klub radnych pana prezydenta?, czyli PO, z funkcji wiceprzewodniczącego komisji rewizyjnej, gdyż zadaje niewygodne pytania. Odwzajemnia mu się, Michał Sztybel, dyrektor ratuszowego Biura Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej, nazywając metody stosowane przez Dzakanowskiego ?ubeckimi?. Ich ?ubeckość? polega na pomawianiu prezydenta Bruskiego jakoby kazał wybudować drogę do domu swojego zastępcy.
- Prezydent takich rzeczy nie robi, nie zajmuje się takimi sprawami, nie wskazuje palcem, która droga ma być robiona, która nie. Łukasz Niedźwiecki jest dla prezydenta Rafała Bruskiego osobą prywatną, no i takie pomówienia, jeszcze w pełni świadome, wskazują na wyraz bardzo złych intencji i cele tylko i wyłącznie polityczne ? powiedział Michał Sztybel Radiu PiK.
Bogdan Dzakanowski wierzy w niezależność sądów. – Niedawno zakończył się proces, który trzy lata temu wytoczyła mi pani dyrektor Szpitala Miejskiego, oskarżając mnie o nie wiadomo co. Sąd orzekł, że jestem niewinny – nie kryje satysfakcji bydgoski radny. Jest przekonany, że taki sam będzie finał procesu wytoczonego mu przez prezydenta Rafała Bruskiego. – Innej możliwości nie ma ? uważa Bogdan Dzakanowski.
Proces rozpocznie się 16 lutego. Prezydent domaga się wpłaty 10 tys. zł na cel charytatywny i wygłoszenia przez radnego przeprosin podczas konferencji prasowej.