Przygotowałem listę zachowań prezydenta Rafała Bruskiego, dowodzących, że jego poprzednicy nie są godni nawet tego, żeby przejechać się z nim do Fordonu sprawnym danego dnia swingiem.
Rektora UMK serdecznie poprosił, żeby zaszczycił swoją obecnością nadzwyczajną sesję rady miasta, zorganizowaną w celu omówienia zasług toruńskiej uczelni dla Bydgoszczy.
Z najwyższym skupieniem wysłuchuje opinii radnych opozycji, a gdy przemawia Rafał Piasecki to wstaje, bo zdaje sobie sprawę, że nie godzi się takiego mówcy słuchać na siedząco.
Przystępnie tłumaczy bydgoszczanom, o co naprawdę chodziło z tą ręką. Paweł Olszewski nie miał na myśli S5, tylko prawdomówność Donalda Tuska i Sławka Nowaka. To za nią bydgoski poseł dałby sobie rękę obciąć. Dlatego trzeba skończyć głupie śmichy chichy i zacząć traktować Olszewskiego co najmniej tak jak Piaseckiego. Bruski tak ma.
Pomaga Radkowi Sikorskiemu (nie wymagając od niego zaświadczenia o skończonym kursie i zdanym egzaminie) wyzwolić się od ksywki ?sknerus?, poprzez zapewnienie mu dobrze płatnego członkostwa w radzie nadzorczej spółki komunalnej, dzięki któremu były marszałek będzie mógł ufundować własne stypendia dla uczniów I LO.
Nie obraża się. Kiedy minister kultury odmówił mu przekazania 300 mln zł na budowę centrum festiwalowego na placu Teatralnym, postąpił według zasady: on we mnie kamieniem, a ja w niego kulturą i sztuką. Autor rzeźby współczesnej Łuczniczki dostał z ratusza zlecenie na wykonanie postumentu wicepremiera. Odsłonięcie rzeźby wygiętego Glińskiego przed Operą Novą odbędzie się w dniu ogłoszenia przez Żydowicza przenosin festiwalu Camerimage do Łodzi.
Nie wiem jeszcze, co prezydent Bruski postanowi w związku z brakiem zgody na otwarcie kąpieliska na Wyspie Młyńskiej. Ale spoko. Na pewno zareaguje taktownie. Ma przecież pod ręką takich gejzerów taktu jak na przykład Sztybel.