W wyborczych kampaniach zdecydowana większość ugrupowań i kandydatów temat podatków traktuje jako sprawę zupełnie marginalną. Konsekwencje tego są takie, że po każdych wyborach obciążenia podatkowe rosną, a kandydaci, którzy uznają, że warto o tym mówić, lądują na marginesie polityki. Popularność przecież mogą przynieść jedynie obietnice i wizje z rozmachem nakreślonych wydatków na cele najrozmaitsze. Tymczasem, żeby rząd pieniądze mógł wydawać, musi je skądś wziąć.

O nieatrakcyjnej prawdzie, że rządowe pieniądze biorą się niemal w całości z podatków, mówił w czwartek, 28 kwietnia, w auli Wyższej Szkole Gospodarki, prof. Robert Gwiazdowski, który do naszego miasta przybył na zaproszenie Kongresu Nowej Prawicy, Stowarzyszenia Libertariańskiego oraz Akademii Patriotów. Poglądy prof. Gwiazdowskiego na temat podatków wpisują się w słynne stwierdzenie Johna Marshalla, wieloletniego prezesa Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, że “władza podatkowania ? to władza niszczenia”. – Różnica między podatkami jest taka, że jedne są złe, a drugie są jeszcze gorsze – mówił i pokazywał, jak podatki działają:
- Jak coś opodatkowujemy, to mamy tego mniej. Jak opodatkowujemy konsumpcję, to mniej możemy kupić. Jak opodatkujemy pracę, mamy mniej miejsc pracy i większe bezrobocie – tłumaczył i dodał: – Złe podatki spowodowały secesję Niderlandów od Hiszpanii, były też przyczyną rewolucji amerykańskiej i wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych – przypomniał.

Argumentem za koniecznością radykalnego obniżenia podatków w naszym kraju ekspert Centrum im. Adama Smitha wskazał prawo krzywej Laffera. – Wszyscy polscy ministrowie finansów po 1989 roku twierdzili, że krzywa Laffera w Polsce nie działa, tymczasem gdy Ronald Reagan zmniejszył najwyższą stawkę opodatkowania z 70 do 50%, a następnie w 1986 roku do 28% przychody z podatków wzrosły z 517 mld USD w 1980 r. do 770 mld USD w 1986 r. i 911 mld USD w 1988 r. To działa na całym świecie, tylko na razie nie u nas – żartował. Wtedy Piotr Najzer z Kongresu Nowej Prawicy, który prowadził spotkanie, stwierdził, że już niebawem w Bydgoszczy przekonamy się, że to prawo działa. – W centrum miasta opłata targowa wzrośnie do 500 zł za metr kwadratowy, taki jest pomysł – powiedział Najzer. Zgodnie z prawem Laffera, gdy stawka PIT wynosi zero lub 100% wpływy do budżetu wynoszą również zero, a podwyżka opłaty targowej w tej skali zredukuje dochody miasta do zera właśnie, sugerował Najzer. – Słyszałem, że u was liberalna partia rządzi – wtrącił prof. Gwiazdowski. Odpowiedzią był wybuch śmiechu na sali, jeden z głośniejszych tego wieczora na WSG.

Jak wysoko opodatkowana jest praca w Polsce, prof. Gwiazdowski pokazał na przykładzie wynagrodzenia brutto 4000 zł. “Na rękę” pracownik otrzymuje 2854 zł. Ale nawet taką kwotą nie rozporządza, bo od zakupionych produktów i usług należy odliczyć 16% VAT-u (stawka uśredniona statystyczna), więc wartość netto wynosi 2450 zł, lecz gdy odliczymy jeszcze inne ukryte podatki, zwłaszcza akcyzę, to z początkowej pensji 4000 zł, do wydania mamy ledwo 2000 zł.

Szczególną uwagę półtoraroczny prezes Rady Nadzorczej Zakładu Usług Społecznych w latach 2006-2007 poświecił ZUS-owi. – Ja wiem, co tam jest. Tam nic nie ma – ujął lapidarnie wartość zgromadzonych kapitałów w ZUS-ie. Ale po chwili skorygował podaną informację: – ZUS ma się świetnie. To FUS (Fundusz Ubezpieczeń Społecznych) nie ma nic – stwierdził. – ZUS musi wypłacać pensje, a zatrudnia ponad 45 tys. ludzi i zapłacić musi od wszystkich składki na ZUS. To jest kupa pieniędzy – dodał.

Dotychczasowe reformy i reformy reform dotyczące sytemu podatkowego, w tym ZUS-u określił jako “bzdura na bzdurze bzdurą pogania”.

- Co więc robić, by było lepiej? – zadał pytanie prof. Gwiazdowski.
- Zlikwidować PIT, CIT, NFZ i ZUS – padła odpowiedź. Co w zamian? – Wprowadzić ryczałtowy podatek od działalności gospodarczej i osób fizycznych, 1-2-procentowy podatek przychodowy od osób prawnych, od funduszu wynagrodzeń 25% i dywidend również 25% – wyliczył prof. Gwiazdowski i dodał, że taka zmiana musiałby być powiązana z reformą systemu emerytalnego, przy założeniu że emerytura powinna być u nas tym czym jest w istocie, czyli świadczeniem emerytalnym, które dla wszystkich powinno być równe.

- Czy ten pomysł ma szanse na realizację? – zapytał ponownie wykładowca. – Za Lecem powiem, że tylko z jednego systemu nie wydobędziemy się długo: ze słonecznego – stwierdził i dodał, że nikt nie wierzył w upadek systemu sowieckiego, w wycofanie się Armii Czerwonej, a jednak do tego doszło. – “Ludzie postępują rozsądnie dopiero wówczas jak wszystkie inne możliwości zawiodą? ? powiada jedno z dwóch najsłynniejszych praw Murphy?ego. Uważam, że zbliżamy się do tego momentu – mówił prof. Gwiazdowski.

Na koniec zwrócił uwagę, że przygotowywana przez rząd ustawa stoczniowa, która ma odbudować przemysł stoczniowy w Polsce zakłada, że stocznie będą mogły wybrać: albo będą płacić podatek CIT, albo 1% od przychodu. – To co dobre dla stoczni, dlaczego ma być złe dla księgarni, dla produkcji samochodu, czy czegoś innego? – zapytał.