Po raz pierwszy w trakcie pełnienia funkcji prezydenta miasta Rafał Bruski doświadczył namacalnie następstw swoich decyzji. Ewidentnie był psychicznie nieprzygotowany do tego, co wskutek zarekomendowania przez niego Łukasza Niedźwieckiego na stanowisko szefa MZK się wydarzyło. Wcześniej ośmieszył się publicznie mówiąc, że nie stwierdzono mobbingu ze strony Niedźwieckiego, a jedynie ?zachwianie relacji międzyludzkich?. Nie przyszło Bruskiemu do głowy, by się zastanowić, czy pracownicy MZK zaakceptują szefa, który ?zachwiewa?. Wykazał się typową arogancją władzy.
Butnie zachował się prezydent, gdy załoga MZK zastrajkowała. Zamiast wycofać się z niemądrej decyzji albo przekonująco uzasadnić jej celowość, zaczął grozić strajkującym prokuraturą. Wydawało się, że traci kontakt z rzeczywistością. Sprowadził go na ziemię paraliż komunikacyjny miasta i aktywność polityków reprezentujących ugrupowania konkurencyjne wobec PO.
Wówczas od gróźb przeszedł Bruski do próśb, o czym świadczył rozesłany do mediów apel: ?Zwracam się z apelem i prośbą, aby kierując się dobrem Mieszkańców, wrócili Państwo do pracy. Na przystankach autobusowych i tramwajowych stoją i czekają Mieszkańcy – dzieci, osoby starsze, pracownicy, studenci. Proszę, żebyście nie dopuścili do tego, żeby to Mieszkańcy ponosili konsekwencje działań osób prowokujących i napędzających zaistniałą sytuację.?
Prezydent powinien pomyśleć o dzieciach i staruszkach przed podjęciem decyzji o powierzeniu Niedźwieckiemu stanowiska prezesa MZK. Tropienie działań określonych sił czy reakcyjnych prowodyrów nie przystoi w dzisiejszych czasach. Apelu prezydenta załoga nie posłuchała. Posłuchała osoby, do której pracownicy żywią szacunek. Na prośbę Pawła Czyrnego, byłego prezesa MZK, załoga wróciła do pracy.
Paraliż komunikacyjny miasta doprowadził do przedłużenia możliwości korzystania z systemu Bydgoskiego Roweru Aglomeracyjnego. O godzinie 13:00 operator przystąpił do uzupełniania rowerów na stacjach, które wywieziono wczoraj na przegląd zimowy. Bydgoszczanie mogli też sprawdzić, jak w sytuacji kryzysowej działają tablice informacyjne na przystankach.
System ITS się sprawdził. Natomiast na prestiżu mocno stracił prezydent Bydgoszczy.