Przewodniczącego Komitetu Obrony Demokracji w Bydgoszczy Andrzeja Bobkowskiego i Jakuba Mikołajczaka, radnego Platformy Obywatelskiej zbulwersowała wczorajsza konferencja prasowa posłów Prawa i Sprawiedliwości, podczas której stwierdzili oni, że protesty przeciw rządowi są starannie przygotowywane i wyreżyserowane.

Andrzej Bobkowski powiedział, że manifestacje przed biurami posłów PiS w piątek i sobotę w Bydgoszczy miały charakter spontaniczny, a impulsem do ich zwołania było wykluczenie z obrad sejmu posła Michała Szczerby z PO. – W godzinach mocno już popołudniowych zaczęliśmy pisać SMS-y, ogłaszać na Facebooku. Motorem do tego była masa telefonów kierowana do mnie, czy coś będzie organizowane – stwierdził Bobkowski i odniósł się też do aktywności lidera KOD-u Mateusza Kijowskiego w zorganizowanie demonstracji w Warszawie przed sejmem. – 16 grudnia cały dzień spędziłem z Kijowskim. Mieliśmy spotkanie w Koronowie. Około godz. 18 był pomysł zorganizowania tej warszawskiej manifestacji o godz. 20. Z Koronowa prosto pojechał do Warszawy, gdzie o 22 było można go zobaczyć – powiedział bydgoski lider KOD-u.

Na inne przyczyny ataku PiS wskazał Jakub Mikołajczak. – To odwracanie uwagi od debaty o budżecie państwa, która powinna się odbyć, od zmian, które występują w gospodarce, od drożejących cen paliw, kursu walut, od podwyżki cen za gaz i energii elektrycznej, które czekają w przyszłym roku – powiedział Mikołajczak. Zarzucił też posłowi Tomaszowi Latosowi, że zamiast zwoływać posiedzenia Zespołu Miłośników Ziemi Bydgoskiej i zajęcia się pilnymi sprawami dotyczącymi Bydgoszczy większą aktywność wykazuje w Zespole ds. Brydża Sportowego. – Członkowie tego pierwszego zespołu spotkali się tylko raz, a tego drugiego, choć powstał dwa miesiące temu, już dwa razy – wyliczył.

Bydgoski radny PO zarzucił też posłom PiS nieznajomość prawa w związku z ich twierdzeniami, że manifestacje KOD-u nie były zgłoszone i zarejestrowane w urzędzie miasta. – Ustawa Prawo o zgromadzeniach dokładnie precyzuje, że zgromadzenie spontaniczne to zgromadzenie, które odbywa się w związku z zaistniałym nagłym, niemożliwym wcześniej do przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną, którego odbycie w innym terminie byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej – tłumaczył Mikołajczak, dodając, że parlamentarzyści PiS powinni znać prawo. Bydgoski radny stwierdził również, że prezydent Rafał Bruski miał prawo być spontanicznym uczestnikiem protestów. – Prezydent przyszedł na nie prywatnie – wyjaśnił Mikołajczak.