Około 100 osób przyszło dzisiaj na Stary Rynek, by zaprotestować przeciw podwyżkom czynszu w lokalach komunalnych. Manifestację zorganizowali radni Prawa i Sprawiedliwości.

W Bydgoszczy od kilku lat funkcjonuje uchwała Rady Miasta Bydgoszczy, która zakłada kroczące, coroczne podwyżki czynszu w lokalach komunalnych. Uzasadniane jest to koniecznością remontowania zdegradowanych budynków należących do miasta. We wrześniu br. stawka bazowa czynszu za metr kwadratowy osiągnęła kwotę 10.80 zł. Od stawki tej odliczane są zniżki w zależności od standardu wynajmowanego  mieszkania. Mimo tego bydgoska stawka jest jedną  z najwyższych  w Polsce, wyższa niż w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu czy Łodzi.

"Stop podwyżkom czynszu!", Stop dojenia!" - skandowali dzisiaj na Starym Rynku najemcy lokali komunalnych. Protest przeciw podwyżkom czynszu zorganizowali radni Prawa i Sprawiedliwości. Krystian Frelichowski mówił, że mimo tak wysokich stawek czynszu mieszkania komunalne są rzadko remontowane. - Nie ma pieniędzy na remonty, na wymiany okien, co jest obowiązkiem właściciela. Klatki schodowe nie są remontowane od lat. Co więcej, jak najemca wyremontuje sobie łazienkę, to musi płacić wyższy czynsz - grzmiał Frelichowski i dodał, że walka o niższe czynsze trwa już od trzech lat.

Grażyna Szabelska stwierdziła, że radni PiS i lokatorzy proponują władzom miasta kompromis: - Proponujemy 8 zł za metr. To jest kompromis, od którego nie odstąpimy - zapewniła zgromadzonych i poinformowała, że jej wniosek złożony podczas posiedzenia Komisji Rodziny i Polityki Społecznej bydgoskiej rady o powołanie zespołu, który zająłby się polityką czynszową w Bydgoszczy, przepadł, bo koalicja rządząca zagłosowała przeciw. - Mam nadzieję, ze jutro na sesji rady miasta, zdobędzie większość - powiedziała Szabelska. Zgromadzeni odpowiedzieli skandowaniem: "Czynsz dla mieszkańców, nie dla prezydenta!".

Stefan Pastuszewski podziękował protestującym za obecność. - Kilkanaście lat walczymy o dobro mieszkańców. Walczymy o tych, którym jest najgorzej, którzy mają mniejsze dochody, są chorzy, mają kłopoty rodzinne, mieszkają w barakach - mówił Pastuszewski. - W ROM-ach panuje obojętność, a urzędnicy nie chodzą po mieszkaniach. Są niezorientowani. Remonty mieszkań robi się drogie, by zrealizować plan finansowy - tłumaczył Pastuszewski i stwierdził, że "ADM wymaga reformy".

Protest mieszkańców wspomagali inni bydgoscy radni: Tomasz Rega, Paweł Bokiej, Andrzej Młyński, Jan Gaul (wszyscy PiS) i Bogdan Dzakanowski (niezrzeszony).