?Nie ma większego koszmaru niż wejście do Bumaru? ? taki napis pojawił się na hangarze od strony ulicy Szubińskiej. Pracownicy wyrazili w tej sposób opinię na temat pogłosek o przygotowywanej szybkiej prywatyzacji WZL, której konsekwencją miałoby być włączenie do największego polskiego holdingu zbrojeniowego. Informacja pojawiła się nieoficjalnie podczas niedawnej wystawy Air Fair w Bydgoszczy, na której gościli przedstawiciele MON i liczni reprezentanci tej branży.
Program konsolidacji polskiego przemysłu obronnego powstał w 2007 roku i zakłada utworzenie Narodowego Koncernu Zbrojeniowego na bazie Grupy Bumar. Obecnie w jej skład wchodzą 24 spółki zależne, w tym bydgoski Nitro-Chem S.A. Proces ma zakończyć się w tym roku, a jedną z kwestii do rozstrzygnięcia była przyszłość zakładów remontowych, które po cichu liczyły na budowę własnej grupy zbrojeniowej.
Załoga WZL obawia się, że skutkiem przejęcia przez Bumar będzie pogorszenie kondycji finansowej oraz ograniczenie zatrudnienia w przedsiębiorstwie. W ciągu najbliższych lat ze spółek Bumaru ma bowiem odejść ponad 1,5 tysiąca pracowników. Związkowcy przypominają, że w imię ratowania zakładu już kilka lat temu zgodzili się na restrukturyzację i obniżenie płac. ? Dziś wychodzimy na prostą i notujemy zyski. A teraz nasi pracownicy WZL mieliby znowu tracić posady? Z jakiej racji? ? pytają.
Na Błoniu słychać, że prywatyzacja i zmiana właściciela zablokuje także szanse na rozwój współpracy z Amerykanami i realizację niedawno podpisanych kontraktów z koncernem Lockheed Martin. ? Na pewno może je utrudnić – przyznał nam rzecznik WZL nr 2 Piotr Rutkowski.
Pracownicy nie wykluczają zaostrzenia protestu, w tym wszczęcia sporu zbiorowego. Na razie zamierzają prosić o wsparcie polityków z miasta i regionu.
W rozmowie z mediami rzecznik MON Janusz Sejmej poinformował, że na razie nie są znane żadne szczegóły planu przejmowania zakładu, a decyzje w tej sprawie podejmie Rada Ministrów.
wic