Instytut Nauk Politycznych UKW zorganizował XV Dni Politologa, które odbywają się w tym roku od 22 do 24 maja pod hasłem ?Protest w polityce?. Wczoraj gościem studentów był Adam Leszczyński, dziennikarz ?Gazety Wyborczej?, dzisiaj młodzi politolodzy spotkali się z Krzysztofem Bosakiem, który obecnie należy do zespołu redakcyjnego kwartalnika republikańskiego ?Rzeczy Wspólne?, a wcześniej był posłem LPR i prezesem Młodzieży Wszechpolskiej. Jutrzejszy dzień poświęcony będzie miniwykładom wokół problematyki protestu, a wygłoszą je: dr Grzegorz Kaczmarek, radny Stefan Pastuszewski, dr Artur Laska oraz dr Sławomir Sadowski. Organizatorzy przewidzieli również możliwość wysłuchania przedstawicieli policji oraz młodzieżówek partyjnych wszystkich opcji.
Po dzisiejszym wykładzie odbyliśmy rozmowę z Krzysztofem Bosakiem.
– Działa Pan obecnie w Fundacji Republikańskiej. To nowy twór.
- Istnieje od 2009 roku. Założył ją Przemysław Wipler, który był wcześniej prezesem Stowarzyszenia Koliber, a w roku 2011 zdobył mandat poselski z listy PiS. Fundacja nasza jest organizacją pozarządowa, która prowadzi działalność typu think tank oraz edukacyjną i wydawniczą. Wydajemy kwartalnik ?Rzeczy Wspólne?, gdzie staramy się łączyć popularyzowanie ideałów konserwatywnych, republikańskich z analizami politycznymi.
– To zatem kolejna inicjatywa prawicowa, których pojawia się w naszym kraju niemało, ale są słabe, gdyż funkcjonują w rozdrobnieniu. Czy zna Pan pogląd profesora Zybertowicza, że jedyną szansą dla polskiej prawicy jest połączenie swych sił?
- Pragnienie jedności jest gdzieś głęboko wpisane w strukturę psychiczną Polaków, niemniej jednak pozostanie zapewne niezaspokojone. Istniejących organizacji jest istotnie wiele, ale różne stawiają sobie cele. Żeby doszło do jakiegoś zjednoczenia, musiałaby istnieć jakaś przyczyna sprawcza, a ja takiej nie widzę. Nieprawdopodobnie zróżnicowana prawica gromadzi się w Stanach Zjednoczonych pod jednym sztandarem, ale tam jest ordynacja wyborcza, która to wymusza. Polska ordynacja i system finansowania ugrupowań politycznych daje impulsy całkiem przeciwne.
– Jak to? Przecież silniejszy jest premiowany przy liczeniu głosów.
- Jest premiowany, ale premiowany jest też każdy, kto się zdoła usamodzielnić. A najsilniejszy na prawej stronie nie prowadzi szczególnie inkluzywnej polityki.
– Ma Pan na myśli Prawo i Sprawiedliwość?
- Najsilniejszym ugrupowaniem na prawicy, jeśli sklasyfikować PiS jako partię prawicową, jest Prawo i Sprawiedliwość.
– Jak Pan trafił na Dni Politologa do Bydgoszczy?
- Zaproponowali mój udział działacze bydgoskiego Kolibra. Chcieli, żeby była jakaś przeciwwaga dla dziennikarza ?Gazety Wyborczej?, którego zaproszono do wygłoszenia wykładu.
– Porozmawiajmy o Pana wykładzie. Jakie są Pańskie poglądy na temat ?Protest w polityce?.
- Przyznam, że jakiś poważnych protestów społecznych w naszym kraju jeszcze nie widzę.
– A sprawa Telewizji Trwam, podwyższenia wieku emerytalnego? To nie są protesty?
- Są, w tym sensie, że ludzie się gromadzą i protestują przeciwko czemuś. Ale nie są to wydarzenia o skali porównywalnej z Grecją czy Hiszpanią, gdzie protesty społeczne przemeblowują całą scenę polityczną. Czego Polsce oczywiście nie życzę, choć przemeblowanie sceny politycznej bardzo by się tutaj przydało.