W piątek kilkusetosobowy marsz przeciwko podpisaniu przez Polskę ACTA i szerzej: protestujący przeciwko polityce rządu Donalda Tuska, przeszedł spod Teatru Polskiego na Stary Rynek. Marsz zatrzymywał się przy biurach parlamentarnych Platformy Obywatelskiej, gdzie skandowano m.in. “Rząd się sprzedał” i “Tuska natura – VAT i cenzura”.

Na ul. Gdańskiej ze swojego biura parlamentarnego do manifestantów wyszedł senator Jan Rulewski w towarzystwie m.in. Łukasza Kulpy, który pisze o sobie “polski dziennikarz, menadżer i krytyk muzyczny a także działacz społeczny i charytatywny”. Jak się przedstawia na oficjalnym profilu, “jest osobą słynącą z błyskotliwego poczucia humoru i bezlitosnej krytyki otaczającej go rzeczywistości. Ma swój styl, interesuje go frywolny przekaz w którym ma być śmiesznie, prawdziwie, kiczowato, mądrze i artystycznie.”

Podczas piątkowego marszu manifestanci nie chcieli rozmawiać z senatorem Rulewskim. Przyjęli od niego wydruk treści dokumentu ACTA, ale gorącą herbatką pogardzili. – Nawet nie chcieli dotknąć, jakby była porażona bakteriami czy zarazkami – relacjonuje senator Jan Rulewski.

- Demonstracja miała logikę szybkiej przebieżki przez Bydgoszcz. Jestem trochę zniesmaczony. Chciałem zaprosić do biura, porozmawiać. Oczywiście nie w trakcie manifestacji, ale po niej. Nie udało się. Młodzi ludzie nie za bardzo wiedzą, o co chodzi. Też byłem konsumentem prawa autorskiego, sam jestem autorem kilku patentów. ACTA dotyczy wymiany handlowej, operacji na dużą skalę. Problem chronienia wartości nie jest taki prosty, jak się niektórym wydaje. Niestety, nie udało mi się porozmawiać na ten temat z przeciwnikami ACTA – opowiada Jan Rulewski.

Próbę rozmowy z manifestantami skomentował na gorąco Łukasz Kulpa tak: “Główny organizator Mateusz Nesterok, gdy nas zobaczył, schował się za radiowóz, a reszta tłumu darła pyski nie mając nic mądrego do powiedzenia. Udało nam się porozmawiać z jednym chłopakiem, który powiedział co mu się w ACTA nie podoba, ale sam przyznał, że większość nie orientuje się cóż to jest, krzyczą byle krzyczeć – jak mohery na krakowskim”.

Po tej wypowiedzi, mimo że Kulpa ją po pewnym czasie wykasował, w internecie zawrzało. – Nawet nie próbowałeś z nami rozmawiać, ani chwili. Stałeś z głupią miną, rozwichrzonymi włosami i pozowałeś sobie do zdjęć! Propaganda Twoja i Twojej partii jest po prostu poniżej wszelkiej krytyki! – odpowiada publicznie na publiczne zarzuty Mateusz Nesterok.

Senator Jan Rulewski nie chce komentować wypowiedzi młodszego kolegi. – Nie chcę oceniać manifestantów, przymiotnikować. Uważam, że nie byli przygotowani do merytorycznej rozmowy – powiedział Jan Rulewski.

- Poziom komentarza pana Kulpy jest poziomem tzw. wiodących mediów. Nie sposób z nim dyskutować. Nie zejdę do rynsztoka, żeby w jakikolwiek sposób się do tego odnieść – komentuje Przemysław Skrzypek, jeden z organizatorów piątkowego marszu.