Prezes Bydgoskiego Forum Ekologicznego powołał się na słowa samego marszałka Piotra Całbeckiego, który w lipcu tego roku publicznie oświadczył, że spalarnia nie jest potrzebna naszemu województwu, bo obecne instalacje mogą obsłużyć znacznie więcej mieszkańców niż mamy.

Usłyszeliśmy znowu argumenty przeciwników tej inwestycji, które wszyscy znają już na pamięć, więc nie będziemy ich powtarzać, ale pojawiły się też nowe stwierdzenia. - Jeśli inwestycja będzie kontynuowana, wyślemy pismo do Komisji Europejskiej, aby wstrzymała dotację dla spalarni, bo nie ma ona żadnego uzasadnienia ekonomicznego – zagroził Marek Zientak.

Polityk SLD ujawnił natomiast groźbę, która zawisła nad miejską spółką ProNatura. – Dlaczego podległe panu prezydentowi służby dopuściły do tego, że ProNatura może utracić status Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych? – zapytał Grzegorz GruszkaW świetle nowego rozporządzenia Ministra Środowiska w sprawie mechaniczno-biologicznego przetwarzania zmieszanych odpadów komunalnych, pryzmy energetyczne nie spełniają wymogów definicji dla takich instalacji? – dodał były poseł SLD.

Grzegorz Gruszka skierował apel do prezydenta Bydgoszczy, Rafała Bruskiego: Liczne merytoryczne i ekonomiczne racje przeciw tej inwestycji lekceważy pan, obciążając mieszkańców kosztami tego złego projektu. Od początku bardzo źle ją przygotowano, o czym może świadczyć fatalna umowa z Toruniem, którą w takim kształcie przegłosowała pańska partia. Mimo wielu wezwań mieszkańców i Rady Miasta nie podjął pan nawet próby renegocjacji tego porozumienia, a przecież z uwagi na to, że to głównie PO przegłosowała to porozumienie, zobowiązuje to pana tym bardziej.

Z oświadczeniem spółki ProNatura dotyczącym zarzutów Grzegorza Gruszki i Marka Zientaka można zapoznać się: TUTAJ