W 1957 roku nowo powstała formacja artystyczna ?Grupa 4? (Jerzy Puciata, Jan Szkaradek, Edmund Wadowski, Lucjan Zamel), zorganizowała w Toruniu, Ciechocinku i Bydgoszczy swoją pierwszą wystawę malarstwa. Działo się to na fali zrywu wolności w czasie odwilży politycznej w Polsce.

Jerzy Puciata ur. w 1933 r. w Wilnie. Ukończył studia na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Uprawia malarstwo. Swoją twórczość prezentował na kilkudziesięciu wystawach indywidualnych oraz zbiorowych w kraju i zagranicą. Uczestniczył w wielu plenerach, sympozjach i konferencjach. Jego prace znajdują się w zbiorach krajowych i zagranicznych. Był stypendystą Fundacji Singera ?POL-CUL? w Austrii. Za swoją twórczość otrzymał wiele medali, nagród i wyróżnień. Jest też działaczem społecznym i animatorem życia kulturalnego. W latach 80. jako prezes Zarządu Głównego ZPAP był członkiem Komitetu Obywatelskiego Solidarność przy Lechu Wałęsie, uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu. Za swoją działalność twórczą i społeczną został uhonorowany m.in.: Złotym Krzyżem Zasługi, Złotą Odznaką ZPAP, Odznaką Zasłużony dla Województwa Bydgoskiego, Medalem Prezydenta Bydgoszczy oraz Nagrodą Artystyczną Prezydenta Bydgoszczy za Całokształt Twórczości. Od 2002 roku pełni funkcję honorowego prezesa ZPAP.

(…) Ekspresja pozbawiona przedmiotowego odniesienia może okazać się o wiele bardziej znacząca.

Tak właśnie dzieje się w malarstwie Jerzego Puciaty. Usytuowało się ono na przecięciu kilku tendencji. Wśród nich niepoślednią rolę zajmuje właśnie doświadczenie wywodzące się z malarstwa materii. Materia ma tu zastąpić przedstawieniowe widoki, ekspresja ? ideologiczną wykładnię sensu. (…)

Bez wątpienia Puciata dąży w swojej twórczości w ciągu ostatnich dwudziestu lat do czystości. Do stworzenia pola, w którym mogłaby ona zaistnieć w całej swojej doskonałości. Ale nie jest to prosta sprawa. Bo nawet narzucając określoną wizję doskonałości de facto przeciwko niej się występuje. Ostatecznie pozostaje ona w ziemskim świecie nieosiągalna. Można więc ku niej dążyć. Stwarzać ją sobie za cel. Nigdy nie da się jednak powiedzieć. Że się ją posiadło. Doskonałość nieustannie nam się bowiem wymyka, ciągle nas ośmiesza i bez końca prowokuje. (…)

Malarstwo materii ślad gestu, a nie przedmiotowej obecności, może stać się ekwiwalentem życia. Jest samym ruchem, różnicą wymierzoną w tożsamość. Manifestuje stawanie się, ale równocześnie wstrzymuje się przed ustanowieniem czegokolwiek. Stanowi zatem doskonałą wykładnię niedoskonałości świadomej siebie. Niedoskonałości wybranej. Niedoskonałości mającej za punkt odniesienia, jako biegun doskonałość właśnie.

Używając zatem malarskiej materii, tego wszystkiego, co zwykło służyć do budowania figuralnych przedstawień, a nie zostaje w obrazie wykorzystane, wskazuje się na coś, co pozostaje nie ujawnione a możliwe, jest odczuwalne, lecz nigdy do końca nie daje się wyrazić. Wedle tej zasady już od pewnego czasu tworzy Puciata swe obrazy. Ujawniając materialność, ożywia również to, co materialność przerasta. Czyż można się dziwić, że w efekcie niektórzy dopatrują się w jego malarstwie ożywienia sacrum?
Ryszard Przybylski