Zaczęło się niewinnie. Zachęceni działaniami w innych miastach, a także oburzeni polityką blokad i gnębienia kierowców przy jednoczesnym porzuceniu innych zadań, postanowiliśmy zgłosić inicjatywę referendalną w sprawie likwidacji Straży Miejskiej. Wszystko przebiegało bez większych zgrzytów: zgłoszenie w ratuszu, konferencja prasowa, zbiórka podpisów i ogromna przychylność mieszkańców wobec naszego pomysłu.
Urzędnicy od początku przyjęli strategię milczenia, założyli na inicjatywę czapkę-niewidkę, a gdy ktoś ośmielił się zapytać, mówili, że to “akcja polityczna”. Specjalnie nas to nie dziwiło, bo zapewne liczyli na to, że sprawa umrze śmiercią naturalną. Podobnie zachowali się radni, z wyjątkiem p. Stefana Pastuszewskiego, który kilkakrotnie zabrał głos w tej sprawie. Ogólne oświadczenie wydał SLD, przypominając jak najbardziej chwalebne interpelacje sejmowe W.Cz. Anny Bańkowskiej. Coś tam na blogu wpisał W.Cz. poseł Latos.
Ostatnio wir wydarzeń wciągnął radnego Rafała Piaseckiego, który otrzymał bezpardonową burę od samego prezydenta. Reszta radnych milczy. Nam to jakoś szczególnie nie przeszkadza, ale w jakim świetle stawia to przedstawicieli poszczególnych okręgów wyborczych? Sprawują mandat z nadania społecznego w celu służenia lokalnej wspólnocie – tak czy nie? Otóż Szanowne Panie i Szanowni Panowie Radni! Niniejszym informuję, że w Bydgoszczy istnieje problem Straży Miejskiej, który dotyczy ogromnej części bydgoszczan! Wasze zachowanie sprawia, że robicie wrażenie totalnie oderwanych od codziennych, upierdliwych i kosztownych problemów mieszkańców naszego miasta. Czy tak powinny zachowywać się osoby wybrane przez tychże mieszkańców?
Całkiem niespodziewanie dla nas sprawa referendum staje się symbolem upadku służebnej roli urzędników wobec obywateli, a likwidacja SM będzie symbolem tego, że duża część z nas na taki stan rzeczy się nie godzi. Jesteśmy naprawdę wkurzeni, a Wy nie wyciągacie wniosków chociażby z tegorocznych demonstracji Anty-ACTA. Pozostając w narracji symboli, właśnie wtedy, gdy przez Bydgoszcz przechodziła ta jedna z największych manifestacji w historii miasta, trwała sesja. Patrzyliście na nas z okien sali sesyjnej i tak niestety pozostało do dzisiaj. Was i ludzi, którzy Was wybrali odgradza szyba niezrozumienia, arogancji, ucieczki przed konkretnymi problemami. Na nic zda się Wasza strategia “nic nie widziałem, nic nie słyszałem”. Obudźcie się!
Na koniec jedna uwaga: często powtarza się argument, że cała akcja ma charakter polityczny, ale to właśnie W.Cz. Rafał Bruski i milczący radni upolityczniają spór i pokazują, że w swych działaniach kierują się “logiką” kolejnych kampanii wyborczych. Szanowni Państwo! Mężów stanu od polityków różni między innymi zdolność do wyjścia poza perspektywę czteroletnich kadencji, ale także umiejętność przyznania się do błędu, wsłuchania w głos lokalnej społeczności i naprawienie tego, co się zepsuło. Zamiast tego obserwujemy pokaz ignorancji, butę, a ostatnio zaszczepienie na Jezuickiej zwyczajów z Wiejskiej.
Przykre jest to, że duża część lokalnych działaczy nie potrafi wyjść poza partyjne szyldy i instrukcje płynące z Warszawy lub w skrajnych przypadkach z Torunia. Jednocześnie “dziękujemy” Wam za to, że taką postawą motywujecie nas do dalszych działań i przekonujecie ludzi do złożenia poparcia w sprawie referendum.
Przemysław Skrzypek
W ostatnim czasie pełne poparcie wobec inicjatywy referendalnej wyraziło bydgoskie koło PJN, a także częściowo, lokalne struktury Solidarnej Polski.