Uber wywołuje tak wielkie obawy, że mimowolnie przychodzą na myśl słowa piosenki Młynarskiego ?Przyjdzie walec i wyrówna?. Nie będzie żadnego zmiłuj się! Uber doprowadzi ?nieuczciwą konkurencją? do ruiny bydgoskie firmy świadczące usługi przewozowe! A przecież amerykańska firma działa już od wielu lat w setkach miast w blisko 70 krajach i jakoś nie widać, żeby wykosiła taksówki. Mimo to za każdym razem, gdy pojawia się w nowym mieście, wywołuje gwałtowne sprzeciwy. Szefowie korporacji taksówkarskich obawiają się dużego spadku przychodów.
Od kilku dni jest gorąco w Bydgoszczy, a to za sprawą wywiadu, którego Kacper Winiarczyk, dyrektor generalny Ubera w Polsce, udzielił portalowi Business Insider Polska. Zdradził w nim, że kolejnymi etapami rozwoju firmy będą Lublin, Bydgoszcz i Toruń.
Uber to amerykańska firma, która stworzyła aplikację służącą jako pośrednik między kierowcą a pasażerem. Zrzesza osoby, posiadające auta, które chcą sobie dorobić, wożąc pasażerów. Aplikacja umożliwia wezwanie samochodu, który będzie spełniał funkcję taksówki. Pasażer dostaje informację o kierowcy, modelu samochodu, numerze rejestracyjnym i orientacyjnych kosztach przejazdu. Za usługę nie płaci się gotówką, obciążana jest karta debetowa, której numer trzeba podać przy logowaniu.
Uber zarabia, odciągając sobie prowizję od każdej usługi przewozowej. Jest konkurencyjny cenowo wobec taksówek na tej samej trasie, więc budzi wrogość. Ciągle zarzuca się mu się nieuczciwą konkurencję. Uberowscy kierowcy jeżdżą bez licencji na przewóz osób, bez taksometrów oraz kas fiskalnych i podobno nie płacą podatków.
Te zarzuty zbija szef tej firmy w Polsce w wywiadzie udzielonym Portalowi Samorządowemu. Nim kierowca zacznie korzystać z aplikacji Uber, zobowiązany jest do spełnienia kliku warunków: musi mieć zarejestrowaną działalność gospodarczą i przedstawić wypis z CEIDG lub KRS, musi też dostarczyć zaświadczenie o niekaralności, zestawienie wykroczeń w ruchu drogowym, ważne ubezpieczenie, badanie techniczne oraz potwierdzenie własności auta.
Selekcja jest bardzo drobiazgowa, o czym świadczy fakt, że na 40 tys. kierowców, którzy się zgłosili, pomyślnie przeszło weryfikację i zostało dopuszczonych do korzystania z aplikacji Uber zaledwie kilka tysięcy z nich.
- Dla sporej grupy polskich kierowców Uber jest szansą na wyjście z bezrobocia – jak pokazują dane zebrane w raporcie Instytutu Sobieskiego, 20 proc. polskich kierowców oferujących swoje usługi za pośrednictwem platformy nie miało wcześniej pracy ? informuje dyrektor Kacper Winiarczyk.