- Przymusowy ZUS nie powinien istnieć. Państwo nie może mnie zmuszać do ubezpieczenia się tam, gdzie nie chcę! – mówił Grzegorz Sowa. Podczas pikiety biznesmen złożył w bydgoskim ZUS pismo w sprawie kontroli. – Po prostu: wypowiedziałem tej instytucji umowę i odmawiam poddania się kontroli. Niech mnie aresztują, niech mnie zabiją, ale nie poddam się już więcej żadnej kontroli ZUS. Nie dam się złamać! – mówił.

- Jesteśmy konserwatystami, umów należy dochowywać. Nie chcemy likwidacji ZUS, chcemy wyłącznie tego, żeby był dobrowolny. Jeśli ktoś ufa państwu i chce wpłacać co miesiąc tysiąc złotych do tej instytucji, to jego sprawa. Domagamy się tego, żeby zawieranie i wypowiadanie takich umów było dobrowolne – mówił Przemysław Skrzypek, szef regionalnych struktur Nowej Prawicy. – W ciągu 40 lat pracy polski pracownik najemny oddaje ZUS-owi pół miliona złotych. Potem jeśli ma szczęście i dożyje, idzie na emeryturę i odbiera parę lat świadczenia, oczywiście nieporównywalnie niższe od wpłaconej przez całe życie kwoty. Jeśli nie dożyje, jego pieniądze znikają. To jest bardzo niesprawiedliwy system – mówił Łukasz Bronowski z Nowej Prawicy.

Wywiad z Grzegorzem Sową opublikujemy niebawem.