Wprawdzie przybyło w bydgoskiej radzie miasta osób zarabiających rocznie ponad 100 tys. zł, ale i tak daleko naszym rajcom do dochodów radnych wojewódzkich. Taki wniosek nasuwa się z lektury najnowszych oświadczeń majątkowych.
Radnych, którzy zostali do sejmiku województwa wybrani przez bydgoszczan, jest pięcioro. Są to: Dorota Jakuta, Roman Jasiakiewicz, Michał Krzemkowski, Andrzej Walkowiak i Maciej Świątkowski (objął mandat rok później, gdy Zbigniew Pawłowicz został posłem).
Dobrze usytuowany jest od dziesięcioleci Roman Jasiakiewicz. Zajmował w przeszłości stanowiska, podczas pełnienia których na dochody można nie narzekać (był prezesem Bydgoskiej Centrali Materiałów Budowlanych, prezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, prezydentem Bydgoszczy).
Kiedy pełnił funkcję przewodniczącego Rady Miasta Bydgoszczy (2010-2014) informował w swoim oświadczeniu majątkowym, że prowadzi działalność gospodarczą, która przynosi straty, ale posiada blisko 700 tys. zł oszczędności i kilka nieruchomości o szacunkowej wartości ponad 3 mln zł.
Obecnie prowadzenie działalności gospodarczej polegającej na wynajmie i zarządzaniu nieruchomościami przynosi radnemu Jasiakiewiczowi profity. Wyliczył w oświadczeniu za rok 2016: przychód - 237,9 tys. zł, koszty uzyskania przychodów - 195,5 tys. zł, dochód - 42,3 tys. zł.
Tytułem diety radnego otrzymał w roku minionym 28,1 tys. zł. Nadal jest szczęśliwym posiadaczem wielu nieruchomości (dom, dwa mieszkania, dwie nieruchomości zabudowane i jedna niezabudowana).
Andrzej Walkowiak pierwszą połowę 2016 roku przepracował jako główny specjalista w Wydziale Edukacji i Sportu w bydgoskim ratuszu i z tego tytułu zarobił w ciągu sześciu miesięcy 32,5 tys. zł. 17 czerwca objął lepiej płatną posadę. Jako prezes Fabryki Obrabiarek do Drewna otrzymał w minionym roku wynagrodzenie w łącznej wysokości 88,1 tys. zł.
Dodatkowy dochód przyniosły mu dieta radnego (28,5 tys. zł) i funkcja członka rady nadzorczej Radia PiK, którą pełnił od połowy kwietnia 2016 roku (31,5 tys. zł).
Jeśli idzie o zarobki, bije na głowę byłego redaktora naczelnego Radia PiK znany i ceniony bydgoski gastrolog. Prof. dr hab. Maciej Świątkowski jako szef katedry w Collegium Medicum zarobił w zeszłym roku 128 tys. zł. Prywatna praktyka lekarska przyniosła mu 96 tys. zł dochodu, a tytułem diety radnego otrzymał 16,5 tys. zł.
Dochody Doroty Jakuty świadczą o braku w naszym kraju dyskryminacji ze względu na płeć. Była przewodnicząca Rady Miasta Bydgoszczy jest obecnie prezesem Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie i na tym stanowisku zarobiła w zeszłym roku 326 tys.zł. Dieta radnego przyniosła jej 26,9 tys. zł, a ponieważ prezydent Rafał Bruski ofiarował Dorocie Jakucie funkcję członka rady nadzorczej Bydgoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, zarobiła dodatkowo 11 tys. zł.
Na tym tle ubogim krewnym wydaje się radny Michał Krzemkowski, chociaż wielu osobom jego dochody mogą się wydawać bardzo wysokie. Na stanowisku zastępcy komendanta wojewódzkiego Ochotniczych Hufców Pracy zarobił 77,7 tys. zł. W maju zeszłego roku „dostał” radę nadzorczą (TDM Arrtrans w Łodzi) i z tego tytułu otrzymał w 2016 roku 34,4 tys. zł, a dieta radnego przyniosła mu 29,1 tys. zł.