Radni Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej postanowili wprowadzić do programu dzisiejszej sesji Rady Miasta Bydgoszczy projekt stanowiska stwierdzającego, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne i że Rada Miasta Bydgoszczy będzie przy podejmowaniu uchwał stosowała się do wyroków Trybunału Konstytucyjnego, bez względu na to, czy zostaną one opublikowane w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej oraz w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej “Monitor Polski”, czy nie.

Działanie to wpisuje się w ogólnopolską akcję ugrupowań opozycyjnych do rządu Prawa i Sprawiedliwości. W większości największych miast w Polsce, gdzie samorządy są zdominowane przez PO i ugrupowania lewicowe, takie stanowiska zostały już podjęte.

Do ostrej wymiany zdań doszło już przy wprowadzeniu projektu w tej sprawie pod obrady. Gdy doszło do dyskusji nad projektem, temperatura obrad podniosła się jeszcze bardziej. Przewodniczący klubu radnych PiS Mirosław Jamroży zaapelował o wycofanie projektu. – Miasto ogromnie wpisuje się w grę polityczną. Nie bawmy się w politykę. Bawimy się w brudną politykę niesłużącą Bydgoszczy i bydgoszczanom. Rada Miasta nie ma kompetencji zajmowania się tą sprawą. Pamiętam słowa pana prezydenta, żebyśmy nie uprawiali polityki, ale budowali. Ja w tym stanowisku nie widzę dialogu. Czy demokracja w Polsce jest zagrożona? – pytał.

- Tak! – rozległy się głosy radnych PO i SLD.

- Nie! Możecie skakać, gwizdać, krzyczeć na demonstracjach, rozdawać baloniki. Nikt wam tego nie zabrania. To za poprzedniego rządu strzelano do górników z gumowych kul. Nie zakrzyczycie mnie. Rząd PiS wprowadza reformy dobre dla Polaków. Nie bawmy się w brudną politykę. Podjęcie tego stanowiska, a potem uchwalenie apelu do rządu w sprawie ulokowania w Bydgoszczy Krajowej Administracji Skarbowej nie służy temu – dodał Jamroży, wskazując, że ostre akcja polityczna przeciw rządowi Beaty Szydło nie pomoże w staraniach o lokalizację w Bydgoszczy nowo projektowanej przez rząd administracji.

- 27 kwietnia 1792 roku w Petersburgu Targowica została podpisana. Rada Miasta namawia prezydenta do łamania prawa – rozpoczął wywód o nielegalności i niestosowności przygotowanego stanowiska Bogdan Dzakanowski (niezależny).

Wtedy radny Maciej Zegarski (PO) zawnioskował o przerwanie dyskusji, choć wielu radnych zgłosiło chęć zabrania głosu. Gdy przewodniczący nie mógł opanować sytuacji, żeby umożliwić przegłosowanie wniosku o zamknięcie dyskusji, zdecydował się na odwołanie do autorytetu, którego radni opozycji nie będą mogli zakwestionować.

- Panie mecenasie, proszę o opinię, został zgłoszony wniosek formalny o zamknięcie dyskusji – zapytał radcę prawnego urzędu, Zbigniewa Cichowskiego, przewodniczący rady miasta.

Po przytoczeniu stosownych punktów regulaminu obrad mecenas Cichowski pozytywnie odniósł się do zamiaru przewodniczącego rady miasta, a ten podbudowany jego aprobatą zarządził głosowanie o przerwaniu dyskusji. – Proszę o spokój, bo nakażę opróżnienie widowni – Zbigniew Sobociński starał się również ostudzić emocje u części przysłuchujących się obradom.

- Piętnaście za. Nie było głosów przeciw i wstrzymujących się – zakomunikował Sobociński i wtedy powstał dylemat, czy wniosek został podjęty przy odpowiednim quorum.

Przywołany został do pomocy ponownie mecenas Cichowski. – Do uczestniczących w obradach należy zaliczyć 15 radnych głosujących w miejscu obrad i pięciu radnych stojących pod ścianą – stwierdził radca prawny urzędu i w ten sposób ustalono, że w sali obrad była wystarczająca liczba radnych, choć nie wszyscy wzięli udział w głosowaniu.

Tego “błędu” radni opozycyjni nie powtórzyli już przy głosowaniu nad podjęciem stanowiska i w komplecie, fizycznie, opuścili salę obrad. To posunięcie spowodowało, że przy ogłoszeniu: “za głosowało 15 radnych”, przewodniczący już wiedział, że nie ma wymaganego quorum. Jednak przez chwilkę tliła się jeszcze nadzieja. Przewodniczący ujawnił, że wyświetla się na jego pulpicie, że jest obecna Grażyna Szabelska, co mogło oznaczać, iż radna PiS nie zdążyła opuścić sali obrad.

Ale była to płonna nadzieja. Nieobecność radnej Szabelskiej nie ulegała kwestii.
- Jest tylko piętnastu radnych. Zarządzam przerwę do godz. 13 – stwierdził brak quorum Zbigniew Sobociński.

W trakcie przerwy do sali obrad ratusza dotarła nieobecna wcześniej radna PO Bernadeta Różańska-Majchrzak, a szesnastu radnych w bydgoskiej radzie stanowi quorum i stanowisko w sprawie Trybunału Konstytucyjnego zostało przegłosowane.