- To najlepszy budżet, który miasto może przygotować – stwierdził Piotr Tomaszewski, dodając, że taka jest historia wszystkich budżetów naszego miasta przygotowanych przez niego od 2011 roku, czyli takich, które każdego roku są coraz lepsze. Skarbnik wskazał też na elementy, które wywołują dumę z przygotowanego dokumentu finansowego: 461 mln zł zostanie przeznaczone na inwestycje przy deficycie budżetu wynoszącym 155 mln zł.

Przewodniczący klubu radnych PO Maciej Zegarski zadeklarował 100-procentowe poparcie budżetu przez radnych jego klubu. Zarzucił opozycyjnym radnym PiS, że ich partia tworzy “filozofię spokoju” przez zamykanie się posłów tej partii przy uchwaleniu budżetu państwa w Sali Kolumnowej, gdy tymczasem jego partia wypracowała w Bydgoszczy ogromne ilości pieniędzy na inwestycje. Po odczytaniu listy planowanych do zrealizowania inwestycji Maciej Zegarski stwierdził, że “Bydgoszcz jest zieloną wyspą na tle Polski”, w ten sposób porównując aktualne sukcesy koalicji PO-SLD w naszym mieście do tych za czasów premierostwa Donalda Tuska w skali ogólnopolskiej.

Odmienną opinię na temat projektu budżetu przedstawił przewodniczący klubu radnych PiS Mirosław Jamroży. Stwierdził, że nie ma w nim “żadnych nowych pomysłów na dynamiczny rozwój Bydgoszczy”, a jeśli pomysły są to “takie na przetrwanie”. Odniósł się też do listy zaplanowanych inwestycji do zrealizowania. “Te same slajdy inwestycji widziałem rok temu” – powiedział Jamroży. Wskazał na coraz wyższe zadłużenie Bydgoszczy w przeliczeniu na 1 mieszkańca. – W 2010 roku wynosiło ono 2037 zł, w 2015 – 3160 zł, w tym roku spadło do 3038 zł, ale w roku 2017 ma osiągnąć 3477 zł – wyliczył Jamroży i zauważył, że budżet jest coraz większy. Jako przyczynę tego zjawiska wskazał olbrzymie transfery pieniędzy z rządowego programu Rodzina 500 Plus, przepływające przez budżet miasta i korzystnie wpływające na jego strukturę.

Niepewność w szeregach Platformy Obywatelskiej wywołało wystąpienie wiceprzewodniczącego Rady Miasta Jana Szopińskiego (SLD). – To jest najlepszy budżet – zacytował on w pierwszych słowach skarbnika miasta, by stwierdzić: – Nie znam skarbnika czy prezydenta, nie znam takiego samorządu, by prezentujący budżet nie mówili tak samo: To jest najlepszy budżet. Szopiński dopowiedział jednak: – Potem jest życie. Następnie przystąpił do krytyki nie tylko przedstawionej uchwały budżetowej, ale i zachowań prezydenta Rafała Bruskiego. Pod wątpliwość poddał planowane wydatki na inwestycje na przykładzie realizacji budżetu miasta w roku 2016, kiedy to nie udało się wydać 160 mln zł (z 17 mln zł na drogi osiedlowe wydano zaledwie połowę). Skrytykował przy okazji budowę lodowiska, na którym nie będą mogły występować drużyny hokejowe. – Piłkarze grają w Potulicach, a hokeiści dalej jeździć będą do Torunia – mówił.
Wiceprzewodniczący rady z ramienia SLD zaapelował do prezydenta o działania na rzecz dobrych kontaktów z rządem i Urzędem Marszałkowskim i nieeskalowanie konfliktów i napięć (“nie damy rady bez środków rządowych”), po czym podziękował za rządową decyzję o przyznaniu Bydgoszczy 130 mln zł na rewitalizację kanalizacji deszczowej.

Treść wystąpienia zbulwersowała prowadzącego obrady Zbigniewa Sobocińskiego. – Jak będzie głosować klub? To było osobiste wystąpienie? – pytał Szopińskiego Sobociński. – W klubie obowiązuje demokracja – odpowiedział Szopiński.
Już w trakcie debaty wizerunek koalicji PO-SLD ratowali Ireneusz Nitkiewicz i Kazimierz Drozd. – To koalicja z rozsądku, nie z miłości. Mamy prawo mieć uwagi, co nie znaczy, że budżetu nie poprzemy – stwierdził Nitkiewicz, a Kazimierz Drozd patetycznie sparafrazował cytat z wiersza wybitnego polskiego poety. – Są w koalicji rachunki krzywd, ale obca dłoń też ich nie przekreśli – obwieścił i przypomniał swoje zasługi dla miasta. – Toruń miał więcej basenów przyszkolnych niż Bydgoszcz. Poprawiło się dzięki moim wysiłkom i moich kolegów – wskazał Drozd.

Bogdan Dzakanowski (radny niezależny) skrytykował niezrealizowanie, wbrew woli radnych, uchwały intencyjnej zalecającej prezydentowi przeznaczenie 35 mln zł na utwardzenie dróg gruntowych. – Zapisane w budżecie 17 mln też nie zostały wydane – obliczył Dzakanowski i dowodził, że w roku 2016 wydane zostały na ten cel zaledwie 4 mln zł.

O tym, że zaplanowanie inwestycji na poziomie ponad 400 mln zł to mrzonki przekonywał Stefan Pastuszewski (PiS). – To nie jest budżet roczny. Trudno się z nim utożsamiać. To zarys wieloletniego finansowania miasta. Wiele inwestycji nie będzie wykonana. Specjaliści nie są w stanie przerobić tych pieniędzy. Dlaczego? Budowa stadionu Polonii jest nieprzygotowana, a rozpoczęcie budowy ulicy Kujawskiej zaplanowane jest na IV kwartał – wskazywał powody przewidywanego przez niego niewykonania zaplanowanych wydatków budżetowych.

Radny Rafał Piasecki (PiS) stwierdził, że jego klub jest opozycją merytoryczną. – Nie skaczemy do góry hop, hop, hop, nie mówimy Bruski, stop! – dowodził Piasecki, mówiąc, że radni PiS wnioski do budżetu złożyli na piśmie. Fakt odrzucenia przez prezydenta większości wniosków opozycji ze względów formalnych, uznał nie za porażkę radnych, tylko ratusza. – My przedstawiamy prośby mieszkańców, państwo powinniście nam pomóc – przekonywał, krytykując utrącenie propozycji, które nie spełniały form określonych przez przepisy. Przewodniczącego rady i radnych PO oburzył zarzut postawiony przez Piaseckiego, że o wyborze budowy basenu na Kapuściskach zdecydował fakt, że syn dyrektora Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 5 przy ul. Szarych Szeregów jest asystentem przewodniczącego Sobocińskiego, a żoną wicedyrektora tej szkoły zastępca prezydenta Bydgoszczy.

Rozczarowana odrzuceniem kilkunastu wniosków była Grażyna Szabelska (PiS), która domagała się m.in. odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie rewitalizuje się zdegradowanych obszarów miasta, zwłaszcza Łęgnowa.

Paweł Bokiej (PiS) stwierdził, że w Poznaniu rządzonym również przez PO taka sytuacja jest nie do pomyślenia. – Tam urzędnicy ratusza pomagają radnym w zdobywaniu potrzebnych informacji, nawet jeśli wnioski potem demokratycznie są odrzucane w głosowaniu. W naszym mieście nie dajecie nam szansy na przedstawienie postulatów mieszkańców – skomentował Bokiej. Jarosław Wenderlich (PiS) wskazał, że odrzucenie wniosków ma “drugie dno”. Dowodził, że głównie odrzucone zostały poprawki do budżetu odnoszące się do wydatków miasta związanych z promocją, zwłaszcza z promocją na portalach społecznościowych.

- W żadnej złotówce zapisanej w budżecie polityki nie widzę, bo każda złotówka potrzebna jest miastu – stwierdził prezydent Rafał Bruski. – W narodowej dyskusji nie ma poprawek. Tutaj są! I jest debata. Zgodnie z prawem przedstawiłem budżet. Nie obrażam się, że zgłaszacie poprawki. Poprawki pokazują czego w budżecie nie ma. Ja też mógłbym mieć poprawki – polemizował z radnymi opozycji prezydent i dodał, że według opracowanego przez niego bilansu miasta niezaspokojone potrzeby mieszkańców sięgają 10 mld zł i tworzenie budżetu jest sztuką dokonywania wyborów. – Procedura budżetu uchwalana jest przez państwa i nie do mnie pretensje – odniósł się do skrytykowania odrzucenia zgłoszonych poprawek do budżetu. Zapewnił, że żadna inwestycja nie zostanie skreślona, co najwyżej może się opóźniać jej realizacja. Wskazał powody opóźnień: ustawa o zamówieniach publicznych nie funkcjonowała zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej (od kwietnia do sierpnia nie było przetargów z tego powodu), opóźnia się wydatkowanie środków unijnych. Odrzucił sugestie o istnieniu kumoterstwa w urzędzie miasta (“3-4 osoby w ratuszu należą do PO, nie więcej”). – Żadne koneksje nie decydowały o wskazaniu basenu na Kapuściskach. Wątki personalne nie były brane pod uwagę. Dwa powody były: bliskość jednostek oświatowych i mapa rozłożenia basenów – stwierdził Bruski. – Lodowisko ma służyć mieszkańcom. Ja buduję dla mieszkańców, a nie dla wąskiej grupy – odpierał zarzuty, że z budowanego lodowiska w przyszłości nie będą mogły korzystać drużyny hokeja.

Rafał Bruski stwierdził również, że udział jego w demonstracjach KOD-u nie powinien nikomu przeszkadzać, bo rząd “kieruje pieniądze nie dla niego, tylko dla mieszkańców”. Zarzuty Jarosława Wenderlicha dotyczące nieokreślonej promocji miasta na portalach społecznościowych określił jako insynuację. – 50 tys. zł przeznaczone będzie na promocję aktywności, np. Karty Seniora czy miejskich imprez – stwierdził. Na to zareagował radny Wenderlich i przytoczył trzy zapisy z różnych rozdziałów budżetu w sposób nieprecyzyjny wskazujące na przewidziane wydatki miasta na reklamę w portalach społecznościowych.

W głosowaniach wszystkie poprawki zgłoszone przez opozycję (m.in. przeznaczenie więcej pieniędzy na utwardzenie dróg, na rewitalizację zdegradowanych obszarów miasta, dofinansowanie projektu budowy pomnika żołnierzy wyklętych, wsparcie Bydgoskiego Festiwalu Nauki, niewielkie inwestycje drogowe) zostały przez koalicję PO-SLD odrzucone.

Budżet uchwalony został głosami koalicji. Za głosowało 17 radnych, przeciw 13.

Najważniejsze liczby budżetu Bydgoszczy na 2017 rok: dochody – 1.856.726.381 zł, wydatki – 2.011.741.991 zł, deficyt – 155.015.610 zł.