Bydgoska Spółdzielnia Spożywców dobiła targu z prezydentem Bydgoszczy na sprzedaż za 5 mln zł hali targowej przy ul. Magdzińskiego. Dzisiaj transakcja zyskała akceptację bydgoskich radnych.

Jedynie na początku dyskusji krytycznie do pomysłu odniósł się radny Rafał Piasecki (PiS). – 5 mln zł potrzebuje Port Lotniczy Bydgoszcz, my nie potrzebujemy na siłę hali targowej. Dlaczego zamiast pomnażać pieniądze, prezydent je zamraża? – pytał Piasecki i dowodził, że zakup hali targowej przez miasto będzie równie trafiony ekonomicznie jak młynów Rothera.

Radna Bernadeta Różańska-Majchrzak (PO) przedstawiła rys historyczny hali targowej. Na tej podstawie wywiodła, że hala wróci do historycznego właściciela obiektu, czyli miasta Bydgoszcz. Uznanie dla takiego postawienia sprawy wyraził Stefan Pastuszewski (PiS), który historię hali rozwinął i wzbogacił. – Hala targowa to było źródło dochodów dla magistratu w czasach pruskich – mówił Pastuszewski, a zastrzeżenie radnego PiS wzbudziła jedynie cena. – 5 mln zł to za dużo. To prezent dla “Społem” – uznał Pastuszewski i następnie przedstawił propozycję, która wzbudziła duże uznanie radnych ze wszystkich klubów. – Sensownym programem byłoby urządzenie w hali wielkiej piwiarni piw regionalnych. W Pradze i w Niemczech znakomicie prosperują takie piwiarnie – przekonywał Pastuszewski.

Wtedy dość zaskakujące stanowisko przedstawił wiceprzewodniczący Jan Szopiński (SLD). Najpierw przeprowadził gruntowną krytykę pomysłu: – Dlaczego miasto ma zakupić ten budynek? Czy dworzec Bydgoszcz-Wschód też chce kupić? – pytał ironicznie. Skrytykował też rokowania ze “Społem” co do sposobu ustalenia ceny zakupu, porównał je nawet do negocjacji, które doprowadziły do kupna przez miasto młynów Rothera. Gdy zdezawuował pomysł reanimacji handlu w tym miejscu (“Teraz tam są zaledwie trzy stoiska”) i umiejętności miasta w prowadzeniu biznesu (“Nie możemy poradzić sobie z targowiskami, zwłaszcza na osiedlu Leśnym”) oświadczył: – Zagłosuję za projektem, udzielając koalicyjnego kredytu zaufania dla prezydenta.

Radni Platformy Obywatelskiej zdecydowanie popierali projekt, wskazując na pozytywne przykłady takiego zaangażowania w handel przez miasta na zachodzie Europy. Jakub Mikołajczak: – To będzie hit na mapie turystycznej Bydgoszczy! Monika Matowska dodała, że gdyby halę kupił prywatny przedsiębiorca mogłaby tam wtedy powstać “Żabka”. Trochę wątpliwości zasiał Jarosław Wenderlich, że w innych polskich miastach jest trend odwrotny. – Władze Wrocławia chcą zbyć miejską halę, tak samo w Gdańsku, gdzie kupcy dominikańscy przymierzają się do zbycia – przestrzegał Wenderlich. – Hala Mirowska w Warszawie tętni życiem, a to miasto nią zarządza! – ripostował Mateusz Zwolak (PO).

Decyzję odwlec spróbował jeszcze radny Rafał Piasecki, ale jego wniosek, by dzisiaj projekt zdjąć z porządku obrad i wypracować inną koncepcję przejęcia hali (wydzierżawienie na dwa lata z prawem pierwokupu) został odrzucony stosunkiem głosów: 11 za, 16 przeciw.

Janusz Drozdalski (PO) stwierdził, że każdy biznes niesie ryzyko, ale propozycja prezydenta warta jest wsparcia i godna pochwalenia. – Dajmy szansę i wiarę prezydentowi. To może być jego sukces. Za dwa lata są wybory, prezydent na pewno to przemyślał – dowodził Drozdalski.

Dyskusję radnych podsumowała zastępca prezydenta Maria Wasiak. – Zrobienie szczegółowego biznesplanu będzie możliwe, gdy będziemy dysponentem obiektu. Chcemy, żeby w tym miejscu handlowano, ale żeby nie była to czysta komercja. Mamy historyczny budynek, który chcemy wypełnić życiem. Musimy trochę zaryzykować, by uratować część ładnej Bydgoszczy
- orzekła Wasiak.

W głosowaniu 17 radnych było za kupnem, 7 przeciw, 4 wstrzymało się od głosu.