Od kilku miesięcy jednym z punktów porządku obrad sesji rady miasta jest sprawozdanie składane przez dyrektora bydgoskiego oddziału GDDKiA na temat postępów prac nad drogami, które mają zapewnić lepsze skomunikowanie naszego miasta z resztą kraju. Podczas dzisiejszej sesji dyrektor Mirosław Jagodziński mówił na temat S10, w związku z unieważnieniem przetargu na wykonanie studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego. Dla przypomnienia, ceny zaproponowane przez oferentów znacznie (od 1-6 mln zł) przekroczyły kwotę przeznaczoną na realizację tego przedsięwzięcia.
Byłoby spokojnie, gdyby po zakończeniu jego relacji głosu nie zabrał radny Mateusz Zwolak (PO). Jego wystąpienie w żadnym razie nie można nazwać spontaniczną reakcją na słowa dyr. Jagodzińskiego, gdyż były asystent prezydenta Bruskiego odczytał je z kartki. Radny powoływał się na interpelację posła Pawła Olszewskiego. Jak wiadomo, były sekretarz stanu w ministerstwie infrastruktury uparcie twierdzi, że były zagwarantowane środki na realizację zaplanowanych inwestycji drogowych, a mimo tego rząd PiS od nich odstępuje.
Dyr. Jagodziński wyjaśnił, dlaczego doszło do unieważnienia przetargu. – Przewidzieliśmy 1,05 mln zł. Takimi środkami GDDKiA dysponowała. Sądziliśmy, że oferty będą zbliżone. Trudno było nam oszacować, jakie będą koszty, bo od dłuższego czasu dyrekcja nie organizowała podobnego przetargu – tłumaczył szef bydgoskiego oddziału Generalnej Dyrekcji. Zwrócił uwagę, na dużą rozpiętość cenową ofert, co, jego zdaniem, zwalnia go od obowiązku przyznania się do popełnienia błędu, gdyż ?rynek jest nieustabilizowany?. W ogóle nie odniósł się do faktu, że nawet najtańsza oferta była o milion złotych wyższa od przewidywanej.
Radny Rafał Piasecki zapytał dyrektora Jagodzińskiego, czy zlecono wykonanie operatu szacunkowego, ale usłyszał, że nie było na ten cel środków, więc wykonali operat pracownicy jednego z wydziałów GDDKiA w Bydgoszczy. Wtedy radny PiS zarzucił mu nieudolność. – Nie podołał pan zadaniu. To sytuacja niedopuszczalna – stwierdził Rafał Piasecki i uznał, że jedynym wytłumaczeniem jest nadmierny pośpiech, gdyż przed wyborami Platforma Obywatelska chciała wykazać się jakimiś osiągnięciami. Zaproponował nawet, by zorganizować specjalną sesję rady miasta i przepytać posła Pawła Olszewskiego na okoliczność jego przedwyborczej aktywności.
- Mamy 12 lat od pomysłu powstania tej drogi, z czego 8 lat rządów PO. Chyba nie będziemy winić nowego rządu, że źle wykonano operat szacunkowy? – zapytał retorycznie radny Piasecki
Wtedy do akcji wkroczył przewodniczący rady miasta Zbigniew Sobociński i zaapelował, żeby nie wprowadzać polityki do obrad. – Nie będę kąsał radnego Zwolaka, o ile radny Zwolak odstąpi od kąsania – zobowiązał się radny Rafał Piasecki.