Bydgoszcz, dnia 23 stycznia 2013 roku

PM.020.2.2013

Pan
Michał Boni
Minister Administracji i Cyfryzacji

Szanowny Panie Ministrze

Z wielką uwagą zapoznałem się z przygotowaną w kierowanym przez Pana Ministra resorcie Białą Księgą Obszarów Metropolitalnych. Dokument ma ogromne znaczenie – odnosi się bowiem do jednego z kluczowych zagadnień determinujących szanse rozwojowe naszego kraju. Doświadczenia najlepiej rozwiniętych państw europejskich jednoznacznie wskazują, że tylko duże miasta skupiające potencjał społeczny i gospodarczy mogą być regionalnymi liderami postępu, którego efekty dyfundują na otoczenie. Działania ukierunkowane na zbytnie rozproszenie bodźców rozwojowych są nieefektywne ekonomicznie. Utrudnia to powstanie efektu synergii wywołanej wielopłaszczyznową współpracą. Zagadnienie funkcjonowania obszarów metropolitalnych jest niewątpliwie dużym wyzwaniem od wielu lat czekającym na uregulowanie.

Raport przygotowany przez Pana Ministra celnie zdiagnozował kluczowe problemy obszarów metropolitalnych: nadmierną konkurencyjność gmin, niedoszacowanie rządowego wsparcia dużych miast będące efektem ?pasażera na gapę?, brak skoordynowanej polityki przestrzennej, czy też zbyt mało elastyczne prawo regulujące współpracę samorządów różnych szczebli. Zasygnalizowany został także bardzo istotny problem powiatu metropolitalnego. Projekt niełatwy politycznie, lecz moim zdaniem, konieczny i pilny do realizacji, gdyż znacznie ułatwiłby pokonanie wielu istniejących barier rozwojowych, choćby w sferze transportu publicznego i planistyki przestrzennej.

Z dużym uznaniem przyjąłem zapowiadaną kilka miesięcy temu i ponowioną przez Pana Ministra we wstępie Białej Księgi zasadę oddolnego kształtowania relacji między samorządami tworzącymi obszary metropolitalne. W całym opracowaniu kilkakrotnie wykazano zasadność takiego podejścia odwołując się do kilku europejskich przykładów.

Zasadę dobrowolności złamano w przypadku dwóch dwustołecznych województw przesądzając o obligatoryjnej współpracy stolic, oraz dodatkowo, decydując o rotacyjnej zasadzie przewodniczenia w ramach zarządzania tzw. Zintegrowanymi Inwestycjami Terytorialnymi. Zdaję sobie sprawę, że rozwiązanie to zostało zaczerpnięte z dokumentów przygotowanych przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, ale przeniesienie go do Białej Księgi
upoważnia mnie do ustosunkowania się do tej propozycji.

Szanowny Panie Ministrze

Pozwolę sobie nie zgodzić się z zaproponowanymi rozwiązaniami, tj. narzucaniem współpracy i rotacyjnością przewodniczenia ZIT. Nie chciałbym, żeby moje wystąpienie zostało przyjęte jako kolejny głos w tzw. ?wojnie bydgosko-toruńskiej? dlatego konieczne jest szersze uzasadnienie. Tym bardziej, że mam niemal pewność, iż niewiele osób mieszkających poza naszym regionem rozumie faktyczne podłoże problemu.

Na zewnątrz dominuje pogląd nastawionego na zgodę i współpracę Torunia i odrzucającej tę ofertę destrukcyjnej Bydgoszczy. Jest to obraz całkowicie fałszywy, stawiający zarządzane przeze mnie miasto, jego władze i mieszkańców w niekorzystnym świetle. Niewątpliwie są w Bydgoszczy środowiska taką współpracę bezwarunkowo negujące. Poznając przyczyny i argumenty stojące za tak radykalnym stanowiskiem można jednoznacznie stwierdzić, że nie mają one żadnego politycznego podłoża, lecz są wyłącznie wyrazem troski o miasto i obaw przed kolejnymi niekorzystnymi decyzjami i zmianami ustrojowymi.

Na wstępie jednoznacznie podkreślę, że jako ekonomista z wykształcenia i liberał z przekonania zdaję sobie sprawę z potencjału tkwiącego we współpracy obu stolic naszego województwa. Jest on na pewno wyższy niż kształtowany samodzielnie przez Bydgoszcz i Toruń. Podobnego zdania jest Rada Miasta Bydgoszczy, która wyraziła to kilka miesięcy temu w uchwale. Problemem pozostaje nie to ?czy?, lecz ?na jakich zasadach?. A właśnie istotny element tej kwestii został narzucony najpierw w dokumentach Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, a następnie, wbrew uznanej za optymalną, zasadzie oddolnego kształtowania współpracy, powtórzony w Białej Księdze.

Bydgoszcz od momentu ostatniej reformy administracyjnej (1999 r.), obejmującej utworzenie województwa kujawsko-pomorskiego, z roku na rok traci znaczenie jako miejsce kształtowania ważnych decyzji rozwojowych. Wówczas przyjęta została niepisana, ale i od samego początku nierespektowana zasada umiejscowienia instytucji rządowych w Bydgoszczy i samorządowych w Toruniu. Dalsze, jak najbardziej zasadne, zmiany kompetencyjne związane z procesem przekazywania kolejnych obszarów decyzyjnych z administracji rządowej do samorządu województwa sprawiły, że początkowo wypracowana przez polityków zasada równowagi obu miast została fundamentalnie zachwiana. Świadomość tego jest powszechna i trudna do zaprzeczenia.

Proces administracyjnego ograniczania znaczenia miasta pogłębia się i trudno go zatrzymać, nie mówiąc o odwróceniu, stąd tak wielkie nadzieje wiązano w Bydgoszczy z tworzeniem obszarów metropolitalnych. Powszechnie liczono, że projekt ten doprowadzi do wzmocnienia znaczenia miasta jako autentycznego lidera regionu, ale przede wszystkim pozwoli choć w części zrównoważyć skutki zachodzących zmian ustrojowych i kompetencyjnych. Oczekiwania te były jak najbardziej zasadne, a ich podstawę stanowiły analizy przygotowywane na etapie tworzenia strategicznych dokumentów. Różnice w potencjałach obu miast, a szczególnie w spełnianiu tzw. ?7 kryteriów metropolitalności? (Bydgoszcz – 6/7, Toruń ? 2/7) nie pozostawiały wątpliwości co do prawidłowej oceny sytuacji przez decydentów.

Niestety te oczywiste i racjonalne, bo oparte o mierzalne parametry, oczekiwania Bydgoszczy i bydgoszczan nie zostały uwzględnione. Postawiony został znak równości między dwoma kujawsko-pomorskimi stolicami. W ten sposób znaczenie jedynego determinującego powstanie obszaru metropolitalnego miasta zostało znacznie zredukowane, drugiego znacznie wyeksponowane. Uwzględnienie potencjałów bydgoskiego i toruńskiego obszaru funkcjonalnego różnice te dodatkowo uwypukla i czyni propozycję jeszcze bardziej niezrozumiałą. Co gorsze nikt nie pokusił się o rzeczowe i przekonujące uzasadnienie proponowanego rozwiązania. Wzbudza to oczywiste negatywne emocje, tym bardziej, że stworzone teraz reguły staną się pewnym wzorcem dla przyszłych, także dziś jeszcze nieznanych rozwiązań. Dochodzi po raz kolejny do osłabienia pozycji miasta, które mam zaszczyt reprezentować i o którego przyszłość muszę dbać.

Obowiązujące zasady prowadzenia krajowej polityki rozwoju, zgodnie z którymi partnerem dla Ministerstwa Rozwoju Regionalnego stał się samorząd województwa sprawiły, że wybrane w powszechnych wyborach władze największego miasta województwa nie mają nie tylko zapewnionego czynnego udziału w bieżących pracach dotyczących krajowej polityki rozwoju, lecz nawet pełnej wiedzy o planach, zamierzeniach czy wyrażanych opiniach i zajmowanych stanowiskach w sprawach dotyczących miasta jako części regionu. Zdobywanie tej wiedzy i ewentualne reagowanie wyłącznie na etapie konsultacji społecznych jest zawsze spóźnione, a na pewno mniej skuteczne.

Panie Ministrze

Swoją, Bydgoszczy i bydgoszczan otwartość na współpracę z każdym partnerem samorządowym potwierdza ponad 70 różnych porozumień zawartych głównie z samorządami skupionymi w Bydgoskim Obszarze Funkcjonalnym. Dwa takie porozumienia zawarliśmy także z Miastem Toruń, dwa kolejne, w tym dotyczące skutecznego wspólnego z innymi samorządami aplikowania o środki unijne z perspektywy 2014-2020, wkrótce zostaną zawarte. Przytaczam te fakty, by nie słowem a realnymi działaniami udokumentować poszukiwanie przez samorząd Bydgoszczy pól realnej samorządowej współpracy.

Szanując ogrom pracy i wyzwań stojących przed Panem i kierowanym przez Pana resortem na tym zakończę moje wystąpienie. Dotknęło ono tylko kilku najważniejszych zagadnień, których skutki miały, mają i będą mieć istotne znaczenie dla rozwoju Bydgoszczy w konsekwencji decyzji zapadających w różnych instytucjach i w różnych obszarach. Mam nadzieję na ponowne dogłębne przeanalizowanie zasygnalizowanego problemu i zweryfikowanie proponowanego rozwiązania.

Bydgoszcz i bydgoszczanie oczekują zmiany stanowiska, które w świetle doświadczeń i zachodzących zmian przywróci akceptowalną społecznie równowagę ustrojową umożliwiającą wyjście z roli petenta i poczucie się gospodarzem we własnym i tylko własnym domu.

Jeśli Pan Minister uzna za konieczne uzyskanie dodatkowych informacji i wyjaśnień, pozostaję do dyspozycji.

Z poważaniem

Rafał Bruski