- Bardzo często używany argument jest taki, że między CWZS a Stowarzyszeniem Piłkarskim Zawisza gra toczy się o dzieci. To jest pokazywane w różny sposób. Ja także jestem oczywiście tym, który gnębi dzieci – powiedział prezydent Rafał Bruski podczas dzisiejszej konferencji prasowej w ratuszu poświęconej sytuacji w Zawiszy, relacjom ze Stowarzyszeniem Piłkarskim Zawisza i ocenie rozmów, jakie radni podjęli w celu doprowadzenia do kompromisu między miastem a SP Zawisza i umożliwieniem gry piłkarzom Zawiszy na terenie miasta.

Prezydent Rafał Bruski od razu przedstawił stanowisko dotyczące ewentualnego powrotu drużyny Zawiszy do Bydgoszczy. – O dzieci nie chodzi, bo dzieci mają zabezpieczoną możliwość szkolenia, korzystania z bydgoskich orlików. Tak naprawdę nie chodzi o dzieci, chodzi o coś zupełnie innego. Tak naprawdę chodzi o powrót kiboli na stadion. A kibole to tak jak państwo widzicie na zdjęciach: jawne łamanie prawa, zasłanianie twarzy, race, wandalizm, groźby i zastraszenie – mówił prezydent. Wywody prezydenta ilustrowane były pokazem zdjęć z protestów organizowanych przez SP Zawisza i zamieszek na stadionie. – To są słynne trumny, które obiegły cały świat – prezydent przypomniał również do dzisiaj niewyjaśnioną przez prokuraturę sprawę wniesienia na stadion Zawiszy trumien z obraźliwymi napisami.

- Także pytanie, czy mamy ochotę takie obrazki oglądać na naszym stadionie, bo ja nie chciałbym oglądać – przedstawił swoją opinię Rafał Bruski.

W ten sposób prezydent Bydgoszczy odniósł się do działań powołanego przez Radę Miasta Bydgoszczy zespołu radnych, którego zadaniem miało być wskazanie miejsca w naszym mieście, gdzie zespół Zawiszy mógłby rozgrywać mecze B klasy.

Prezydent poinformował, że jest zastraszany przez środowiska kibicowskie, a w ostatnim czasie doszło nawet do przestępczych ataków agresji fizycznej. – Ten kamień, który tu leży, to nie jest kamień, który był rzucony przez tych, których widzieliście – odwołał się do scen, które rozegrały się na pokazanym filmie. – To jest kamień, który – cztery takie zostały rzucone w okno mojego domu, w grudniu, w Wigilię. Podobne zdarzenie dotyczyło pana Wiktora Jakubowskiego. Dwa czy trzy dni temu, podobne zdarzenie, czyli wybicie okien w domu spotkało jednego z członków MUKS CWZS. Także tak wygląda dialog – podsumował relacje z środowiskami kibicowskimi Rafał Bruski.

Poproszony o bardziej szczegółową relację napaści na dom i atak przy użyciu kamieni prezydent przedstawił tok wypadków. – Kilka miesięcy wcześniej miałem wizytę części z tych panów pod domem, którzy zapowiedzieli, że jeszcze tu wrócą. No jak widać wrócili w nocy na początku grudnia. Pana Wiktora to spotkało w Wigilię. Akurat za tymi oknami, w które zostały rzucone, spała moja córka i pana Wiktora Jakubowskiego córka – opisywał dramatyczne wydarzenia. – Zgłosiliśmy organom ścigania i życzę im sukcesu, aczkolwiek można się zastanowić, jaki będzie następny krok. W takich sytuacjach agresja tylko rośnie. Nie wiem, czy to będzie kwas, czy to będzie butelka z benzyną, bo mogę się wszystkiego spodziewać – dodał Bruski.

Fiasko wczorajszego posiedzenia zespołu radnych w poszukiwaniu kompromisu między SP Zawisza a miastem tłumaczył zastraszeniem przedstawicieli CWZS. (Przed spotkaniem z radnymi przedstawiciele CWZS zażądali utajnienia spotkania).
- Może nie chcieli wszystkich rzeczy mówić? Pewnie się boją – snuł przypuszczenia prezydent i z przestrogą zwrócił się do dziennikarzy, którzy też powinni się bać. – Tu też wielu może się bać, bo jeśli nie będą tak pisać, tak mówić, to może ich spotkać to samo. Trzeba wybierać, bo w takiej sprawie w rozkroku stać można – stwierdził kategorycznie Rafał Bruski.

Na pytanie, czy w takiej atmosferze zespół powołany przez radnych “nic nie zdziała” prezydent Rafał Bruski odpowiedział: – Może jedynie zdziałać to, że takie obrazki będziemy oglądać. Ale jak radni chcą, to oczywiście mogą szukać rozwiązania.

Na pytanie, dlaczego MUKS CWZS zacznie występować pod marką “Zawisza” Rafał Bruski odpowiedział: – Pytanie nie do mnie. Ja zachęcałem dawno temu, że od razu powinien nazwę Zawisza nosić, ale Zarząd MUKS-u nie chciał tego czynić w ramach unikania trudnych sytuacji. Myślę, że wcześniej czy później to się oczywiście zdarzy. To jest autonomiczna decyzja MUKS CWZS.

Prezydent Rafał Bruski podkreślił, że nie będzie zespołowi radnych rekomendować żadnego stanowiska. – Ja chciałbym, żebyście państwo i mieszkańcy za państwa pośrednictwem, zobaczyli to i usłyszeli, co się tak naprawdę dzieje wokół tej sprawy. Jest duża presja na członków CWZS – powiedział i dodał, że wycofa swojego przedstawiciela z władz CWZS Zawisza, doprowadzając do odpowiednich zmian w Statucie CWZS.

Na pytanie o możliwość rozgrywania meczy na Sielskiej przez drużynę SP Zawisza zaznaczył, że nie ingeruje w działalność niezależnych klubów, ale w związku z tym że trenują tam lekkoatleci i rugbiści, a także zajęcia odbywa szkoła sportowa, to trudno oczekiwać, by miały nastąpić zmiany w zasadach wynajmowania obiektu.

Zadałem wtedy prezydentowi pytanie, czy nie sądzi, że narracji przedstawionej dziennikarzom nie da się utrzymać, choćby z tego względu, że nie można wprost łączyć działań SP Zawisza z karygodnymi aktami chuligaństwa. Chciałem też wiedzieć, czy zrobi porządek z radnymi, którzy w przedstawionej przez niego relacji wypadają na wspólników chuliganów. Dopiero teraz podczas konferencji prasowej następuje zwrot akcji i dowiadujemy się, na czyją rzecz działali. A przecież nie mają oni jakichkolwiek kompetencji, by decydować o obiektach sportowych w naszym mieście. Prezydent Rafał Bruski jeszcze raz wtedy przestrzegł, że powrót SP Zawisza na ulicę Gdańską to jest powrót kiboli na stadion i że akty wandalizmu wrócą. – Mówię o skutkach decyzji – przestrzegał.

Na kolejne pytanie o aktualny stan śledztwa w związku z napaścią na dom, Rafał Bruski stwierdził: – Policja po zgłoszeniu przyjechała dość szybko. Nie przyjęto ode mnie żadnych wyjaśnień tylko obejrzano, porozmawiano. Kolejny raz policja pojawiła się po trzech tygodniach. Nie było mnie w domu. Córka składała wyjaśnienia, która za tą szybą spała. Prokuratura do tej pory nie odezwała się do mnie. Formalnie nie zostałem ani przesłuchany, ani nie przyjęto ode mnie jakichkolwiek dodatkowych [wyjaśnień]. U córki w domu byli policjanci.

Na pytania, czy policja i służby państwowe nie dadzą rady kibolom w Bydgoszczy i w związku z tym meczy z udziałem Zawiszy w naszym mieście nie będzie, podczas gdy są rozgrywane poza miastem, a także czy nie powinien zmierzyć się z chuligaństwem i dać szansę B-klasowej drużynie rozgrywać meczy w Bydgoszczy odpowiedział: – Walka z chuligaństwem powinna odbywać się na wszystkich szczeblach i jednocześnie. Powinny być wszystkie siły połączone, łącznie z tymi tu siedzącymi i panem również – zwrócił się do mnie i do dziennikarzy. – Wszyscy powinni mówić jednym głosem – stwierdził i dodał, że powinien istnieć wobec chuliganów na stadionach taki sam społeczny odpór jaka jest powszechna reakcja wobec pijanych kierowców.

Czy czyje się zagrożony? – Oczywiście. Ale tak naprawdę pistoletu nie kupię, strażnika pod domem nie postawię. Liczę na organy ścigania i na system państwa, który da mi poczucie bezpieczeństwa. Radzę się położyć na łóżku pod oknem i rzucić z zewnątrz takie kamloty i wtedy będzie można poczuć, co czuje taka osoba – tłumaczył.

Na powtórny mój apel, by Zawisza mógł rozgrywać mecze w Bydgoszczy, bo wyprowadzenie drużyny do Potulic oznacza – przyjmując narrację prezydenta – kapitulację wobec chuliganów, prezydent Rafał Bruski stwierdził, że zawsze trzeba przewidywać skutki decyzji. Zaznaczył przy tym, że szanuje autonomię zarządów klubów w Bydgoszczy i nie będzie niczego sugerować. – Oni odpowiadają za obiekt, za mienie miasta i ryzykują osobiście konsekwencjami z zachowań, które odbiegają od normy – stwierdził.

* * *

Po konferencji prasowej zadzwoniłem na policję, by uzyskać najświeższe informacje dotyczące śledztw toczonych w związku z aktami agresji wobec prezydenta Bydgoszczy. Rzecznik komendanta wojewódzkiego policji Monika Chlebicz poprosiła o czas na zweryfikowanie podanych przeze mnie informacji o przestępczych aktach wymierzonych w bezpieczeństwo prezydenta Bydgoszczy. Po niecałej godzinie dowiedziałem się, że 28 grudnia 2016 roku bydgoska prokuratura przekazała pismo wraz z aktami sprawy o uszkodzeniu mienia do komisariatu policji na Błoniu. Pismo prokuratury do policji było jednocześnie formalnym złożeniem zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Z wyjaśnień rzecznik komendanta wojewódzkiego policji wynikało, że o przestępstwie powiadomiła żona prezydenta. Komisariat policji na Błoniu 29 grudnia ubiegłego roku całość akt zwrócił prokuraturze. Policjanci czekają na decyzję prokuratury dotyczącą kwalifikacji prawnej opisanych w aktach czynów. Jednocześnie Monika Chlebicz wyjaśniła, że prezydent Rafał Bruski nie zgłaszał policji, że czuje się w Bydgoszczy zagrożony. – Nigdy nie było takiego zgłoszenia, ale będziemy to wyjaśniać – zapewniła.