- Najważniejsze, że jesteśmy, że się spotykamy. Pamiętajcie, dopóki będziemy się spotykali, dopóki będziemy mieli chęć wyjścia, niezależnie czy jest ciepło, czy jest zimno, czy pada deszcz, czy spotykamy się pod parasolkami, żeby bronić praw kobiet ? mówił prowadzący manifestację na placu Bydgoskiego Centrum Finansowego przed wejściem do biur posłów Prawa i Sprawiedliwości. ? Chodzi o to, jeżeli jakiś facet tłucze kobiety, to żeby to było nieważne. My nie pozwolimy, bo szanujemy kobiety, i ekologię, o czym dzisiaj mówili zieloni w Warszawie, że PiS chce wycinać już puszczę, która jest zabytkiem, która jest ważną rzeczą na skalę europejską. My na to nie pozwolimy, bo Bydgoszcz jest otoczona lasami ? przestrzegał i zaapelował do wstępowania w szeregi Komitetu Obrony Demokracji. Odpowiedziało mu skandowanie: ?Zielona Bydgoszcz!? i ?Stop PiS-owi!?.

Katarzyna Zabłocka, liderka bydgoskiego KOD-u stwierdziła, że uczestnicy obronią demokrację w Polsce. ? Nie godzimy się na dyktaturę PiS-u. Nie może być tak, że tylko jedna strona ma rację. To nie demokracja. Tu nie jest Budapeszt, tu jest Polska ? stwierdziła i wezwała do przeprowadzenia nowych wyborów parlamentarnych. ?Wolne wybory!?, Wolne wybory!?, ?Precz z Kaczorem!?, Kto nie skacze, ten za PiS-em! Hop, hop, hop!? ? skandowali zgromadzeni w odpowiedzi.

Wtedy głos zabrał prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski. ? Często jestem na manifestacjach, gdzie mowa jest o ważnych sprawach, a na tych organizowanych przez KOD, zawsze. Kiedyś zapytałem Lecha Wałęsę: “Czy wierzyliście, będąc w opozycji, że da się obalić komunę”. Mówił: “Wierzyliśmy. Wierzyliśmy, dlatego ją obaliliśmy”. Minęło kilkadziesiąt lat i jest podobna sytuacja, podobne zachowania. Musimy się temu przeciwstawić ? wezwał prezydent Bydgoszczy i następnie przeprowadził analizę dotyczącą istoty i posłannictwa wolnych mediów. ? Media, wiem, że są od tego, abyśmy byli wszyscy informowani o tym, co się dzieje na świecie i w kraju, w każdym miejscu. Często się zdarza. Politycy, ja również jestem politykiem, ale bardziej jestem prezydentem miasta. Możemy się mylić, możemy źle działać. Oni są od tego, żeby napiętnować, jeżeli ktoś źle działa, pochwalić ? jeżeli dobrze. Muszą być po to, abyśmy my wszyscy jako obywatele wiedzieli, co, gdzie się dzieje, szczególnie ci, powinni być pod szczególną opieką dziennikarzy. I dlatego tu jesteśmy ? wytłumaczył prezydent Rafał Bruski z finezją godną swego mentora Lecha Wałęsy, zadania, które w wolnym kraju powinni wypełniać dziennikarze. Następnie prezydent Rafał Bruski przeszedł do wyjaśnienia sensu protestu i szans jego powodzenia. – Kiedy wygramy, szanowni państwo. My tu nawzajem siebie nie musimy przekonywać. Jesteśmy przekonani. Ale mamy jedno zadanie. Każdemu, kogo spotkamy, jeżeli inaczej myśli, albo w ogóle jest neutralny, powiedzmy jedną rzecz: Nie da się kupić władzy. Władza chce nas kupić, dlatego rozdaje. Emerytom na lekarstwo, po dwa pięćdziesiąt na miesiąc. Daje matkom ? po pięćset złotych na miesiąc. Daje matkom, które mają urodzić, narażając swoje życie ? po cztery tysiące jednorazowo ? wyliczał prezydent i przeszedł do konkluzji przemówienia: ? Ale demokracji nie da się kupić! Ale my też nie sprzedamy demokracji, szanowni państwo! Nie sprzedamy demokracji! ? podniósł głos na koniec Rafał Bruski. Odpowiedzią było wielokrotne skandowanie słowa ?demokracja?.

- Chciałabym zaapelować, kochani, nie traćmy nadziei! ? optymistycznie przemówienie zaczęła zastępczyni Rafała Bruskiego Anna Mackiewicz. ? Dzisiaj pod Pałacem Prezydenckim, apelowaliśmy do prezydenta, wzywaliśmy prezydenta, żeby nie podpisywał się pod destrukcją w systemie oświaty. Wzywaliśmy go, żeby nie podpisywał się pod destrukcją funkcjonowania finansowania organizacji pozarządowych ? mówiła Mackiewicz i wezwała do jedności opozycyjnych partii parlamentarnych i będących tak jak SLD poza parlamentem.

Owacją przywitana została działaczka feministyczna Kazimiera Szczuka z Warszawy, która już dwukrotnie bez powodzenia kandydowała z bydgoskiego okręgu w wyborach: do Parlamentu Europejskiego i do Sejmu. Zanim zabrała głos, wezwała do utrzymania porządku. ? Pana, który się tam rzuca, trzeba po prostu unieszkodliwić, wyprowadzić ? wezwała i wyjaśniła, że dzisiaj na manifestacji w Łodzi też doszło do podobnego zdarzenia wywołanego przez ?ewidentnie nasłanego przez rządzących?. ? Rząd przymierza się do tego, żeby wypowiedzieć konwencję antyprzemocową, którą się z wielkim trudem udało podpisać za poprzedniej kadencji sejmu. Jeżeli dojdzie do tego, to będzie nasza hańba na całą Europę. Naprawdę hańba. Nie dopuśćmy do tego! ? wezwała zgromadzonych. Odpowiedzią było głośne: ?Demokracja, demokracja, demokracja!?. – Co najmniej połowa dziennikarzy to są kobiety, to są dziennikarki. Zaczynają często pracować bardzo ciężko, bo bycie reporterką sejmową to nie jest bułka z masłem ? po tych słowach zgromadzeni skandowali głośno: ?Wolne media, wolne media!? ? Skończy się na tym, że tylko rządowa telewizja będzie mogła relacjonować obrady sejmu. Nie pozwólmy na to! ? wezwała. ?Wolne media, wolne media!? ? rozległo się ponownie na placu.

Wtedy głos zabrał bydgoski radny SLD Ireneusz Nitkiewicz. ? Musimy uzmysłowić rządzącym, że pomimo tego że grozili nam: Jeżeli prezydent Rafał Bruski i jego zastępcy i radni przyjdą protestować przeciwko partii rządzącej, to Bydgoszcz nie otrzyma środków. My nie będziemy tacy jak prezydent Torunia, który złożył hołd lenny przed Andrzejem Dudą! Zgromadzeni przerwali radnemu SLD głośnym wołaniem: “Bydgoszcz niezłomna!, Bydgoszcz niezłomna!” – Nie możemy dopuścić do takiego zatracenia, że jeżeli będziemy protestowali przeciwko naszej wolności, to nie wybudują nam S5 i S10 – mówił Nitkiewicz, ale po tych słowach zgromadzeni znów przerwali przemowę skandowaniem: “Wolna Bydgoszcz, wolna Bydgoszcz!”. Wtedy Nitkiewicz zwierzył się: – Jestem człowiekiem lewicy. Mój dziadek, moi rodzice byli w PZPR-ze, ale zawsze wychowywali mnie, że trzeba myśleć, żeby Polakom było jak najlepiej i niezależnie, gdzie jesteśmy. I tak staramy się działać – wytłumaczył.

Manifestacja przed biurami posłów PiS odbywała się przy głośnym brzmieniu wuwuzeli, gwizdków i trąbek. W pewnym momencie ktoś poinformował zgromadzonych, że w plenarnej sali sejmowej, gdzie zamierzają do wtorku protestować posłowie PO i .Nowoczesnej wyłączono prąd i ogrzewanie. Na wieść o takiej szykanie zgromadzeni długo skandowali: “Mamy dość, mamy dość!”, “Precz z Kaczorem!”, Spieprzaj dziadu!”, “Pójdą siedzieć, pójdą siedzieć!”, “Wolne media, wolna Polska!”.