W sali konferencyjnej HSW Łuczniczka odbyła się w poniedziałek, 23 października, pierwsza debata w ramach prac nad aktualizacją Strategii Rozwoju Bydgoszczy do 2030 roku. Zaproszeni zostali do niej młodzi, urodzeni przed 1997 rokiem.

Prezydent Rafał Bruski zdecydował, że uchwalona 4 lata temu przez Radę Miasta  Strategia Rozwoju Bydgoszczy do 2030 roku wymaga aktualizacji. 9 października w Miejskim Centrum Kultury rozpoczęły się konsultacje nad tym - jak sama nazwa wskazuje - strategicznym dokumentem bydgoskiego samorządu. W harmonogramie prac nad aktualizacją Strategii Rozwoju Bydgoszczy przyszła teraz kolej na sześć  spotkań z wybranymi środowiskami i społecznościami. Pierwsza z zaplanowanych debat odbyła się wczoraj w sali konferencyjnej Hali Sportowo-Widowiskowej „Łuczniczka”, na którą zaproszono młodzież.

Za przebieg konsultacji nad strategią odpowiada zastępca prezydenta Maria Wasiak. - To ma być rozmowa. Ponowne spojrzenie na Strategię Bydgoszczy do 2030 roku - powiedziała Wasiak. Obecnego na debacie prezydenta Rafała Bruskiego zapowiedziała jako "szarego, zwykłego obywatela Bydgoszczy", który będzie przysłuchiwać się dyskusji młodych bydgoszczan. Całość spotkania prowadzona była przez eksperta zewnętrznego Jacka Dębczyńskiego, prezesa zarządu warszawskiej fitmy RESPUBLIC, członka konsorcjum świadczącego usługi doradczo-eksperckie w procesie aktualizacji bydgoskiej strategii.

Punktem wyjścia do dyskusji było przedstawienie przez Andrzeja Szczepkowskiego, pracownika Wydziału Zintegrowanego Rozwoju Urzędu Miasta, częściowych wyników prowadzanych obecnie badań ankietowych. Szczepkowski omówił odpowiedzi 84 bydgoszczan do lat 20, którzy dotąd wzięli udział w prowadzonych przez miasto badaniach ankietowych, na 13 pytań dotyczących najważniejszych, zdaniem autorów ankiety, tematów i problemów Bydgoszczy. Pytania dotyczyły m.in. odpoczynku i rekreacji w mieście, spraw dotyczących transportu, wyobrażeń o Bydgoszczy jako idealnym mieście dla młodych ludzi, spraw dotyczących bezpieczeństwa, priorytetów w wyznaczeniu celów do zrealizowania w najbliższym otoczeniu lub dzielnicy, miejsca zamieszkania respondenta. "Chcemy dowiedzieć się jak bydgoszczanie wyobrażają sobie siebie i miasto za trzynaście lat, aby byli zadowoleni z życia w Bydgoszczy i chcieli w niej pozostać" - w tym stwierdzeniu zawarty był sygnał, czego chcą dowiedzieć się władze od mieszkańców.

Po prezentacji młodzi mieli zaprezentować własne opinie odnoszące się do przedstawionych wyników badań ankietowych, czy są one zgodne z ich odczuciami, które odpowiedzi ich zaskoczyły i jakie tematy sami uważają za najbardziej istotne w perspektywie do 2030 roku. Wiodącym tematem podnoszonym przez młodych dyskutantów były głosy dotyczące oferty studiowania w Bydgoszczy. Najczęściej były to zdania krytyczne. Młodzi rozczarowani są niskim poziomem bydgoskich uczelni

Po dyskusji odbyły się prace w podgrupach. Pięć zespołów miało za zadanie przedstawić swoje wizje Bydgoszczy do 2030 roku. Wśród tez postawionych przez młodych autorów powtarzały się m.in. takie, że Bydgoszcz przyszłości wyobrażają oni sobie jako miasto tolerancyjne, z ludźmi odnoszącym się do siebie z szacunkiem, oferujące dobrze płatną pracę zgodną z uzyskanym wykształceniem. Powtarzało się oczekiwanie stworzenia silnych uczelni w mieście, a nawet... dużego aquaparku, bo każde większe miasto go ma.

Nie trzeba było być spostrzegawczym, by dostrzec, że w dyskusji na zaproszenie władz miasta udział wzięli młodzi tworzący dość jednorodne środowisko. W debacie nieobecni byli młodzi reprezentujący  poglądy, które ideowo można byłoby zakwalifikować jako zasadniczo odbiegające od "urzędowych". Zabrakło młodych, którzy reprezentowaliby inną wrażliwość niż reprezentowała starsza część obecnych na debacie osób, związanych albo z urzędem miasta i instytucji lub spółek z nim związanych czy radnych Platformy Obywatelskiej. Co ciekawe, nieobecni byli również koalicyjni radni i młodzi działacze z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, tak zawsze aktywni podczas tego rodzaju debat organizowanych pod auspicjami ratusza. Z tego powodu dość zabawny miał wydźwięk jednego rodzynka, reprezentanta Forum Młodych PiS, który zabierając głos w trakcie dyskusji na temat transportu zbiorowego i ekologii stwierdził, że czuje niedosyt, bo... słowa  w przedstawionych tezach nie było o tym co jest przyszłością transportu miejskiego, czyli promowanych przez wicepremiera Morawieckiego autach elektrycznych!!!

Na koniec debaty od zabrania głosu nie powstrzymał się prezydent Rafał Bruski. Stwierdził, że przytłoczony jest wielkimi oczekiwaniami, ale "powiewem młodości" i efektem debaty "zbudowany". Natomiast wiceprezydent Maria Wasiak powiedziała, że jest zainspirowana wyrażonymi przez młodych opiniami i że podobać się jej będzie agregowanie problemów w powiązaniu z innymi. - To jest sedno strategii - stwierdziła.