Konferencję sprowokowaną publikacjami w mediach krytykującymi organizację i promocję zawodów zwołano w czwartek przed południem. Pojawili się na niej zastępca prezydenta Bydgoszczy Sebastian Chmara oraz przedstawiciele Wydziału Promocji, Sportu i Turystyki UM, którzy prezentowali działania związane z propagowaniem najważniejszej tegorocznej imprezy sportowej. Jednocześnie wyjaśniali, że miasto nie ma na promocję mistrzostw praktycznie żadnego wpływu.
- Zgodnie z podpisaną umową, za organizację imprezy, w tym również za promocję, odpowiada w całości Polski Związek Koszykówki – powiedział Chmara. – Umowa, którą z nim renegocjowaliśmy dotyczyła głównie kosztów. Dzięki temu w kasie Bydgoszczy pozostało dodatkowe 900 tysięcy złotych.
Reprezentanci UM przekonywali, że mimo to samorząd udzielił organizatorom wsparcia. Jako dowód wyliczali: rozdanie przez wolontariuszy około 5000 ulotek, przekazanie biletów do mediów oraz klubów szkolących w koszykówce dzieci i młodzież, przygotowanie przez Bydgoskie Centrum Informacji 500 mapek dla gości, które pojawią się w hotelach Holiday Inn i Pod Orłem, ogłoszenie konkursów na stronie visitbydgoszcz.pl i profilu BCI na facebooku z nagrodami w postaci biletów czy decyzję prezydenta Rafała Bruskiego o bezpłatnych przejazdach komunikacją miejską dla osób oficjalnie akredytowanych przy turnieju. Sebastian Chmara dodał, że od 22 do 24 czerwca na Rybim Rynku ma funkcjonować specjalna Basket Zona, gdzie dla mieszkańców organizowane będą konkursy, turnieje i transmisje meczów na telebimie.
Do tej pory rezerwacji miejsc hotelowych w Bydgoszczy dokonało kilkanaście małych grup kibiców zagranicznych, głównie z Rosji. – Liczymy na to, że w II fazie mistrzostw będzie ich zdecydowanie więcej. Trzeba jednak pamiętać, że żeńska koszykówka cieszy się mniejszym zainteresowaniem od męskiej – tłumaczył Adam Soroko z Wydziału Promocji, Sportu i Turystyki.
Na koniec spotkania z dziennikarzami Chmara podkreślił, że jednym z jego celów jest budowa w Urzędzie Miasta wyspecjalizowanej komórki, która zajmie się negocjowaniem szczegółów imprez sportowych. – Tylko w ten sposób będziemy mieli większy wpływ na sposób organizacji zawodów, promowanie marki Bydgoszczy i co ważne, ewentualne sankcjonowanie uchybień – stwierdził.
/pk/