W najbliższą niedzielę, 23 kwietnia,  odbędzie się w Dobrczu referendum w sprawie odwołania wójta i rady gminy.

Inicjatorami referendum byli mieszkańcy Dobrcza, zarzucający wójtowi Krzysztofowi Szale sprzyjanie inwestorom, którzy chcą na terenie gminy wybudować kurze farmy. Założyli na FB profil ?Stop fermom drobiu w gminie Dobrcz?, gdzie wytykali wójtowi nieprzeprowadzenie konsultacji społecznych, ale wskazywali też  przykłady, ich zdaniem, złego zarządzania gminą.

Za przykład niegospodarności uznali wyremontowanie mieszkania dla sekretarza gminy. W gazecie regionalnej ?Powiat? ukazał się 19 kwietnia artykuł temu mieszkaniu poświęcony. Cytuje się w nim Marzenę Żmudę-Czekaj, radną gminy Dobrcz, która wytyka Leszkowi Daroszewskiemu, że jako sekretarz zarabia ?na rękę?  7 tys. zł miesięcznie, a płaci za mieszkanie komunalne czynsz w wysokości 184 zł. Tymczasem w gminie Dobrcz aż 16 rodzin czeka   na lokale socjalne.  Artykuł nosi tytuł ?Czy panu nie jest wstyd?? 

Ponieważ w publikacji tej nie zostało przedstawione stanowisko drugiej strony, poprosiliśmy Leszka Daroszewskiego o ustosunkowanie się do zarzutów. ? Wysokość czynszu ustalała i ustala nadal Rada Gminy. Nie jest on zależny od mojej woli. Jeżeli radna Żmuda-Czekaj (radca prawny) każe mi się za to wstydzić, to muszę to uznać za przykład wyjątkowej hipokryzji lub nieznajomości przepisów prawa. A już zupełnie nie rozumiem, jaki to ma związek z kampanią referendalną lub z innymi wydarzeniami w naszej gminie - oświadczył sekretarz gminy.

A co z remontem mieszkania na koszt podatników? Leszek Daroszewski wyjaśnił,  że  w Urzędzie Gminy Dobrcz pracuje od 1999 roku, a najemcą lokalu komunalnego (88 m kw.) jest od 1984 roku.   W tym mieszkaniu przeprowadził gruntowny remont i założył centralne ogrzewanie na własny koszt. W 2016 roku wójt postanowił ten lokal przeznaczyć na potrzeby urzędu, a jemu przydzielił zdemolowane mieszkanie (64 m kw.)  po wyeksmitowanym lokatorze, który od 10 lat nie opłacał czynszu, mimo że posiadał stałe zatrudnienie. Kapitalny remont lokalu (41.680,33 zł), który został dokonany na koszt gminy, obejmował m.in. przeniesienie kotłowni z kuchni do piwnicy. 

Członków komitetu referendalnego te wyjaśnienia nie zadawalają. Z oświadczenia majątkowego sekretarza gminy wynika, że od kilku lat buduje dom, a w związku z obowiązującą w Dobrczu polityką będzie mógł po trzech latach wykupić wyremontowany za ponad 40 tys. zł lokal za 30% wartości.   

Przeciwnicy obecnego wójta zarzucają mu także tolerowanie mobbingu w Środowiskowym Domu Samopomocy w Gądeczu i powołują się na ustalenia kontroli PIP. Zajrzeliśmy do protokołu pokontrolnego. Dokonujący kontroli inspektor pracy nie ustalał, czy  dochodzi do praktyk mobbingowych, sprawdzał jedynie, czy pracodawca podejmuje działania antymobbingowe. Do protokołu kontroli jest natomiast  dołączony wynik ankiet wypełnionych przez pracowników, a z tej lektury wynika, że różnych  form mobbingu, np. agresji słownej, część pracowników doświadczyła.

W tej chwili toczy się proces z powództwa zwolnionej z pracy głównej księgowej ŚDS w Gądeczu o zapłatę odszkodowania w wysokości trzykrotnego wynagrodzenia (6169,80 zł). Wójt Krzysztof Szala zwraca uwagę, że pozew nie obejmuje mobbingu w jej dotychczasowym miejscu pracy. Faktycznie nie obejmuje, ale jest o nim mowa.  ?Powódka wskazuje, że w czasie zatrudnienia doznała wielu  przejawów mobbingu co prawdopodobnie będzie przedmiotem odrębnego postępowania? ? napisała w uzasadnieniu pozwu jej pełnomocnik procesowa. 

- Łączenie sprawy wypowiedzenia stosunku pracy ze sprawą referendum w naszej gminie świadczy raczej o braku merytorycznych argumentów inicjatorów referendum ? stwierdza Krzysztof Szala.

W niedzielę mieszkańcy Dobrcza zadecyduję, czy może nadal pełnić funkcję wójta.