Posiedzenie rady miasta ogląda się teraz jak posiedzenie sejmu.
Do tej pory, obserwując sesję rady miasta przez Internet, widziało się i to z dużej odległości tylko kilka funkcyjnych osób oraz plecy radnych. Podczas wczorajszej sesji widzieliśmy zbliżenia wszystkich zabierających głos. - To była pierwsza profesjonalna transmisja! Przedtem obraz był do bólu statyczny, pochodził z oka jednej kamery. Teraz kamera wędruje za mówcą. Posiedzenie rady miasta ogląda się teraz jak posiedzenie sejmu - entuzjazmował się bydgoski emeryt. Pan Jan zdradził nam, że zawsze ogląda z pośrednictwem Internetu sesje rady miasta. Wczoraj przeżył szok. Jak sądzi, widział więcej i lepiej niż gdyby śledził obrady z balkonu sali sesyjnej.
Faktycznie, doszło do prawdziwej rewolucji technologicznej. Jest obecnie nowy, prostszy w obsłudze system głosowania. Nastąpiły też inne zmiany. - Wymieniliśmy rzutnik na jaśniejszy i kamery na cyfrowe. Są teraz trzy kamery. Jedna patrzy na prezydium, prezydentów i prawnika. Druga na radnych. Dodatkowa cały czas pokazuje całą salę – wylicza Marta Stachowiak, rzecznik prezydenta.
Mieszkańcy, śledzący obrady z pomocą laptopa, widzieli wczoraj twarz zabierającego głosy radnego, a także reakcje na jego słowa siedzących obok radnych oraz… siedzących z tyłu urzędników.
- Uruchomiliśmy dwustrumieniową transmisję obrazu do Internetu. Przypuszczam, że żadne miasto tego nie ma. Można śledzić obraz z kamery ogólnej lub z dwóch dużych kamer podążających za mówiącymi, kluczowany z wynikami głosowań i prezentacjami. W dowolnym momencie obraz na Youtube można sobie zmieniać – informuje Marta Stachowiak. Nie chciała nam jednak ujawnić pomysłodawcy przeprowadzenia zmian („ojców sukcesu jest zawsze wielu”).
Koszt tej inwestycji to 350 tys. zł. To wyjątkowo trafiona inwestycja.