Potem nadszedł bydgoski sierpień 1980 roku.
Najpierw w dawnym województwie bydgoskim zastrajkowali… gdańszczanie. Około 300 pracowników Przedsiębiorstwa Robót Kolejowych z Gdańska, którzy pracowali w Kamieniu Krajeńskim przerwało pracę 18 sierpnia 1980 roku. Tego samego dnia strajk wybuchł w Telkom-Telfie. Następnego dnia strajk ogłaszają w Zakładzie Gospodarki Maszynami w Bydgoszczy. Już 21 sierpnia strajkuje popularny ?Modus?. W kolejnych dniach do coraz powszechniejszego w całej Polsce strajku przyłączają się pracownicy Transbudu, Rometu i innych zakładów. I wreszcie 28 sierpnia strajkuje WPK. To moment przełowy. Staje miejska komunikacja w Bydgoszczy. Tego samego dnia powstaje Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Na jego czele stają: Bogumił Nawrocki, Leszek Feiter, Jan Rulewski, Krzysztof Gotowski. W dniu podpisania Porozumień Sierpniowych w województwie strajkuje około 35 tys. ludzi. Zaczyna się trwający prawie półtora roku festiwal wolności, walki i nadziei zakończony 13 grudnia 1981 roku.*

Stan wojenny przyniesie internowania, aresztowania, drakońskie wyroki, Janusz Zemke będzie weryfikował dziennikarzy, oficerowie SB, Pawłowska i Urbański, będą zastraszali więźniów politycznych, ostatnią swoją mszę odprawi w kościele Św. Braci Męczenników Jerzy Popiełuszko, ulicą Gdańską przespaceruje się świnia z napisem “Idę na wybory”, będą ukazywały się podziemne pisma “Informator Bydgoski”, “Być sobą”, Sławomir Dutkiewicz z WiP będzie głodował przez siedem miesięcy… ale to zdarzy się później.
Dziś obchodzimy 31. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych.

Jan Perejczuk, późniejszy więzień polityczny, brał udział w strajku w Famorze. – Zastrajkowaliśmy kiedy stanęła komunikacja miejska – wspomina Jan Perejczuk. – Stanąłem na czele komitetu strajkowego. Zaczęło się od tego, że główny mechanik wyłączył prąd. Potem spotkaliśmy się z dyrekcją w świetlicy. Dyrekcja namawiała nas do przystąpienia do pracy. Pracownicy zdecydowali jednak, że będą strajkowali. Ktoś powiedział, żebym został przewodniczącym komitetu strajkowego. Tak to się odbyło. Bogdan Świerczyński z naszego zakładu zorganizował straż zakładową. Opaski i tak dalej. Obawialiśmy się prowokacji. Prawie 90% załogi strajkowało. Jednym z przywódców był wówczas także Bolesław Magierowski.

Jan Raczycki, szefujący dziś Stowarzyszeniu Osób Represjonowanych w PRL “Przymierze”, wiezień polityczny, wspomina: – W Makrum, gdzie wówczas pracowałem strajk nie wybuchł. Ludzie się zwyczajnie bali. Zastraszenie było olbrzymie. Także upartyjnienie. Dziś nie pamięta się tych obaw i wydaje się to wszystko proste. A wówczas bało się tej władzy gotowej do mordowania.

  • Autor niniejszej publikacji korzystał z opracowania Krzysztofa Osińskiego: “Zarys dziejów NSZZ “Solidarność” Regionu Bydgoskiego (1980 – 1990)