- Budżet to nie jest kwestia liczb po prawej, lewej stronie. Budżet to jest filozofia życia – powiedział o głównym założeniu budżetu Bydgoszczy skarbnik miasta Piotr Tomaszewski. Porównał miasto do rodziny. – Czy wydajemy wszystko, co zarobimy, czy oszczędzamy, czy myślimy o inwestycjach, czy myślimy o przetrwaniu, czy bawimy się życiem. Jak się jest młodzieńcem 22-letnim, jak mój syn, to można się bawić życiem i nie myśleć o oszczędzaniu i inwestowaniu. Jak się jest człowiekiem dorosłym to trzeba zabezpieczyć swoją przyszłość, jednocześnie pamiętać o dzieciach i o rozwoju. Dokładnie to samo jest z budżetem miasta – stwierdził skarbnik.
Należy o tym pamiętać, bo jak powiedział skarbnik, mamy do czynienia w polskiej gospodarce ze spowolnieniem jako efektem tego, co dzieje się w gospodarce na świecie. To powoduje, że w przyszłym roku wydatki bieżące miasta obniżone zostaną o 1%, zostanie utworzona rezerwa ogólna w kwocie 13 mln zł – wszystko by móc kontynuować zapisane inwestycje na lata 2011-2014 o wartości 1 mld zł. Musimy zachowywać się ostrożnie, bo nastąpiło od września br. zahamowanie wzrostu wpływów z podatku od dochodów mieszkańców (PIT).
Zakłada się w projekcie budżetu na 2013 r. uzyskanie dochodów w wysokości 1 mld 388 mln zł (59 mln zł więcej niż wg przewidywanego wykonania dochodów w tym roku), natomiast wydatki planuje się ustalić w wysokości 1 mld 466 mln zł (o 8 mln mniej niż wydamy w tym roku). Piotr Tomaszewski poinformował, że miasto oszczędza i podał jako przykład, że wydatki na oświatę w tym roku będą niższe o prawie 4 mln zł niż w roku ubiegłym. – Racjonalizujemy wydatki w edukacji. W tym roku dopłacimy mniej niż jest wzrost z subwencji – staramy się obniżyć poziom finansowania edukacji ze środków własnych – wyjaśnił Tomaszewski.
Budżet na rok przyszły będzie jednak pełen wyzwań. – Bez zmiany trendu gospodarczego, bez przełamania spowolnienia nie możemy uruchomić znacznego inwestowania – zapowiedział. Jako drogi wyjścia wskazał silniejsze obniżanie wydatków lub zbycie części majątku miasta.
Na pytanie, w jakiej kategorii wydatków należy szczególnie oszczędzać uchylił się od odpowiedzi. – Wskazywanie konkretnych miejsc nie jest dobrym pomysłem, bo jeżeli wskażemy jakąś dziedzinę i powiemy, że chcemy tam oszczędzać to natychmiast pojawią się negatywne emocje. Przez dwa lata mogliście zaobserwować politykę prezydenta Bruskiego: wydatki uległy zatrzymaniu, w niektórych dziedzinach zanotowaliśmy duży rozwój jakościowy. To że mieszkańcy nie czują się negatywnie, a zauważają pozytywne efekty inwestycji – to jest fakt – wyjaśnił.
Piotr Tomaszewski zwrócił się również do dziennikarzy. – To od państwa bardzo zależy, jak będzie wyglądać odbiór społeczny sytuacji, w których musimy oszczędzać, niektóre opłaty podwyższać – zaapelował.