Jeden z organizatorów protestu, Antoni Kuś, przypomina, że rolnicy zademonstrowali swoje niezadowolenie z polityki rolnej państwa w dniu 19 marca 2012 roku. Wówczas, podczas uroczystości z okazji Bydgoskiego Marca podjęli decyzję o okupacji sali sesyjnej UW. Akcja protestacyjna trwała wówczas 13 dni. Rolnicy sformułowali wtedy 16 postulatów, które zawieźli do Warszawy, gdzie przyjął ich minister rolnictwa Marek Sawicki. – Minister podpisał się pod naszymi postulatami ? mówi Kuś. – I do dziś niczego nie zrealizował. Tymczasem w naszej ocenie zagrożone jest bezpieczeństwo żywnościowe kraju.

Rolnicy domagają się przede wszystkim wypłaty 100 zł za jeden hektar przemarzniętych zbóż ozimych. – Prawie 90 % zbóż przemarzło ? mówi Kuś. – Starty są olbrzymie. Młodzi rolnicy uwierzyli rządowi, że Polska to “zielona wyspa”. Zainwestowali w maszyny rolnicze, w budynki. A teraz puka do nich komornik. A rząd uchyla się od płacenia za straszliwe w tym roku straty. Uchyla się od uruchomienia tanich kredytów, z niskim oprocentowaniem.

Antoni Kuś twierdzi również, że po przymrozkach uprawy niszczone są aktualnie przez suszę, co wielu rolników ostatecznie zrujnuje.

Protest rolników wymierzony jest również przeciwko podwyższaniu w Polsce wieku emerytalnego. – Wyobraża pan sobie, kobietę 67-letnią, z widłami, na polu? – pyta Kuś. – To jest nieludzkie traktowanie pracujących na wsi.

Protest rolników wymierzony jest również przeciwko planom likwidacji KRUS i próbom urynkowienia produkcji rolniczej oraz obłożenia jej dodatkowymi podatkami. – Proszę pomyśleć, ile będzie kosztowała w miastach żywność, kiedy rolnicy zaczną płacić podatki jak firmy ? mówi Kuś. – Te pomysły grożą katastrofą. Rolnicy przerzucą swoje koszty na ludzi z miast. Ile wtedy będzie kosztował chleb?

Antoni Kuś maluje polskie rolnictwo w ciemnych barwach. Mówi, że jeszcze pół roku temu w Polsce było 18 mln tuczników, a dziś ich liczbę ocenia się na 10 mln. – A minister Sawicki na to mówi, że chętnie obejrzy w telewizji festiwal ciągników w Bydgoszczy ? relacjonuje Kuś. – To niepoważne. Liczba tuczników tak gwałtownie spada, bo ich produkcja zwyczajnie się nie opłaca. Rolnik musi dopłacać około 100 zł do jednego tucznika. Ta sytuacja nie może trwać w nieskończoność.

Rolnicy zamierzają rozpocząć swój protest o godzinie 18.00. Następnie chcą pozostać przed Urzędem Wojewódzkim przez 24 godziny. Wierzą, że w tym czasie przyjedzie do nich delegacja rządowa i podejmie poważne rozmowy o polskim rolnictwie.

Zapytaliśmy, Antoniego Kusia, dlaczego protest rolników jest organizowany w czasie mistrzostw Europy w piłce nożnej, kiedy politycy wszystkich partii zapowiedzieli na czas trwania mistrzostw wstrzymanie się od protestów, a nawet ostrych polemik? – Politycy nie mają nic do stracenia ? mówi Kuś. – Oni co najwyżej będą mniej obecni w mediach. My natomiast walczymy o nasze życie i bezpieczeństwo żywnościowe Polaków. Mistrzostwa się skończą, a my zostaniemy z naszymi kłopotami. Za dwa, trzy miesiące może być już za późno na ratowanie rolnictwa. I kto wtedy będzie myślał o mistrzostwach w piłce nożnej?

Wojciech Mojzesowicz, były poseł i minister rolnictwa, który zamierza wziąć udział w proteście, uważa, że podstawowym problemem polskiej wsi jest nierówne traktowanie podmiotów na rolniczym rynku europejskim. Rolnicy ze starej Europy, przypomina Mojzesowicz, otrzymują około 60% więcej dotacji z Unii niż polscy rolnicy. To absolutnie niszczy konkurencję, uważa Mojzesowicz. Rząd polski jest bierny wobec tych praktyk dyskryminujących polskich rolników i od lat nie potrafi przekonać do naszych racji europejskich partnerów. – Rolnik duński, czy niemiecki jest w sytuacji uprzywilejowanej. Ma wsparcie swoich rządów ? mówi Mojzesowicz. – Na przykład przy zakupie ziemi. Rolnicy duńscy, niemieccy, angielscy mają rządowe wsparcie finansowe. A polski minister jest bezradny. I wciąż okłamuje się Polaków, na przykład w sprawie KRUS. Ja w zeszłym roku zapłaciłem KRUS 22 tys. zł. O tym się ludziom nie mówi. Tylko wciąż powtarza, że rolnicy żyją kosztem innych grup społecznych.

Wojciech Mojzesowicz podkreśla, że największym problemem jest w tej chwili w Polsce brak rozmowy z rolnikami. – Wysłaliśmy list do ministra Sawickiego ? mówi Mojzesowicz. – To było na początku maja. I nic. Minister nie raczył odpowiedzieć. Wysłaliśmy więc list z prośbą o rozmowę do premiera. Też brak odpowiedzi. Tak się teraz traktuje w Polsce ludzi.

Zapytany o powodzenie akcji protestacyjnej, Wojciech Mojzesowicz odparł: – Rewolucji nie zrobimy. Ale przypuszczam, że jeśli rząd będzie nadal tak traktował ludzi, to koalicyjny PSL doczeka się trzyprocentowego poparcia. I zapłaci za takie aroganckie traktowanie ludzi.

Krytyczny wobec protestu rolników jest poseł PSL Eugeniusz Kłopotek, który jednocześnie podziela ich niepokoje i postulaty. – Samo blokowanie miasta nie jest dobrym pomysłem ? mówi poseł Kłopotek. – To tylko złości mieszkańców Bydgoszczy, którym zakłóca zwykłe życie. Kłopotek mówi też o tym, że błędem jest obwinianie za wszystko co się dzieje w rolnictwie ministra z PSL Marka Sawickiego. – Wielkim błędem mojego rządu jest to, że zerwał dialog nie tylko z rolnikami, ale także z innymi grupami społecznymi. O finansach w rządzie decyduje premier Tusk i minister Rostowski, dlatego obwinianie o wszystko Sawickiego jest niesprawiedliwe.

Poseł twierdzi, że na polskiej wsi rzeczywiście mamy do czynienia z poważnym kryzysem. Większość upraw ozimych musiała być przez rolników zaorana. – Rząd musi zareagować na fatalną sytuację wielu rodzin ? mówi Kłopotek. – Trzy miliony Polaków żyje w nędzy. W tym prawie milion dzieci.

Poseł odniósł się krytycznie do przytoczonych tu stwierdzeń byłego ministra rolnictwa Wojciecha Mojzesowicza, który zarzucał Unii Europejskiej nierówne traktowanie rolników ze starej Unii i polskich rolników. – To nie jest takie proste ? wyjaśniał Kłopotek. – Niemieccy, czy duńscy rolnicy mają znacznie lepsze wyniki z hektara. Mają lepszą wydajność. I nie da się tych krajów łożących najwięcej do wspólnej kasy unijnej, ot, tak sobie, zmusić, żeby płacili polskim rolnikom więcej. I powtórzę, to co mówiłem już wielokrotnie. Polskie rolnictwo bez aktualnego wsparcia z Unii Europejskiej miałoby się znacznie gorzej niż ma się dziś.

Protest rolników jest wspierany przez ZRB NSZZ ?Solidarność?. Władze związku wzywają swoich członków do wzięcia udziału w proteście 14 czerwca. – Przewiduję, że oprócz rolników, w proteście weźmie udział około 200 przedstawicieli robotniczej ?Solidarności? – mówi wiceprzewodniczący ZRB NSZZ ?Solidarność? Sebastian Gawronek. – Sprawa jest wspólna i ważna też dla nas, a nie tylko dla rolników. Zgadzamy się z ich postulatami.