Spotkanie z Romualdem Koperskim, podróżnikiem, myśliwym, fotografem, dziennikarzem, pisarzem, muzykiem pianistą ? zorganizowane w ramach programu Dyskusyjne Kluby Książki w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej przyciągnęło tłumy. Nie wszyscy zmieścili się w sali biblioteki, wielu czekało na opowieść o Syberii w przedsionku i korytarzu. Nie zawiedli się, globtrotter opowiadał ze swadą, barwnie i z humorem. Zabrał słuchaczy na bezkresny obszar Syberii, 10 milionów kilometrów kwadratowych, większy niż Stanów Zjednoczonych.
- Gdyby spytać o Syberię, najczęściej pada odpowiedź, że tam jest zimno i tam zsyłano polskich patriotów – rozpoczął opowieść Romuald Koperski. Ekspresywne opisy podróży po Syberii ilustrowane były zdjęciami, które były znakomitym uzupełnieniem, ale i potwierdzeniem wyjątkowych zjawisk i zdarzeń, niezwykłych krajobrazów ciągle dzikiej przyrody.
Czyż niemal niewiarygodnie nie brzmi relacja z rozległej, wielkości Polski doliny, otoczonej Górami Czerskiego, Wierchojańskimi, Kołymskimi, gdzie temperatura spada poniżej minus 70 stopni Celsjusza.
- Syberia jest jednym wielkim bezdrożem. W samej Jakucji jest milion jezior i żyje tam milion Jakutów – każdy ma swoje jezioro – powiedział. Z dwojgiem przyjaciół w trakcie jednej z samochodowych eskapad, dotarli tam samochodem marki MAN, kupionym z demobilu od Bundeswehry, idealnym wozem (wyprodukowanym przez Pakt NATO) na wojnę z Sowietami – był niezawodny nawet w mrozie minus 60 stopni Celsjusza. – Latem nie można przejechać przez Syberię, przeszkodą będą bagna, w poprzek staną setki tysięcy rzek. Zimą staje się przejezdna, wszystko zamarza, a nurty potężnych rzek stają się autostradami. Na takiej trasie można sobie wypić, rzecz jasna “wody mineralnej”. Lena to świetny trakt komunikacyjny, 16 km szeroki, a w okolicy Jakucka nawet jak na prawdziwą autostradę przystało, odśnieżany – żartował. Zimą ten trakt jest drogą handlową miedzy północą a południem. Na północ ciężarówkami jadą herbata, mąka, cukier, kawa, a w druga stronę kawior, skóry zwierząt. – Handel wymienny kwitnie – stwierdził. Lenę wzdłuż pokonał też latem, na pontonie. Innym razem był aresztowany za wtargnięcie do bazy atomowej i… jako szpion skazany na 2 tys. rubli.
Syberia, kraj ponad 40 narodowości, zdaniem Koperskiego, dzieli się na cywilizowaną, położoną wzdłuż Kolei Transsyberyjskiej, i tereny oddalone od tego pasa, które są mniej cywilizowane. 90% ludności Syberii mieszka wzdłuż tej kolei – zresztą Syberia się ostatnio wyludnia, poinformował. Opowiadał też o wielkim wkładzie Polaków w cywilizowanie tego ekstremalnie trudnego do życia świata. – Syberię podbili Kozacy, ale cywilizowali Polacy – stwierdził. – Nie mówię o naukowcach, polskich zesłańcach, ale takie zawody jak piekarz, złotnik, krawiec zdominowane były przez Polaków. Teraz nawet, jak się idzie ulicami Irkucka i głośno mówi po polsku, można usłyszeć: O Polacy, moja babka lub dziadek też byli Polakami – mówił. – Byliśmy tak ważną nacją, że w samym centrum Irkucka, obok cerkwi, stoi kościół polski. Ślady polskie są widoczne i odczuwalne – dodał.
Jakucja, Chakasja, Ałtaj, Buriacja, Czukotka, Kołyma, Góry Czerskiego, Chaman-Daban, Suntar-Chajata przewędrował wzdłuż i wszerz. – Lasy są do koła podbiegunowego, powyżej zaczyna się 100-kilometrowy pas laso-tundry, a potem już tylko arktyczna pustynia tundry, gdzie tygodniami szaleją śnieżyce – odmalował uroki północnej Syberii. Zachwycił go Bajkał, o którym Jan Czerski ponad 100 lat temu powiedział, że to przyszły ocean, bo rocznie poszerza się o 2 cm.
Ciągle jest pod urokiem niewielkiej wsi Wierszyna, zdominowanej przez polskich osadników. Przybyli tam 103 lata temu z Zagłębia Dąbrowskiego. – Zachowali mowę polską, bez charakterystycznego rosyjskiego zmiękczania wymowy – wspomniał z podziwem. Przy okazji dodał, że wraz z przyjaciółmi zorganizował odwiedziny polskich dzieci z Wierszyny w Polsce i jak tylko może corocznie wspomaga tę najdalej na wschód mieszkającą polską kolonię.
Romuald Koperski żywo i z pasją przytoczył mnóstwo pełnych humoru migawek z życia Czukczów i Jakutów. Takie też są i jego książki, w których odmalował ten inny, tajemniczy, ale pełen uroku świat. Ma w całej Polsce grono licznych fanów, w bydgoskiej bibliotece ustawili się oni w długą kolejkę po autograf.
Na koniec spotkania zapowiedział, że przygotowuje się do podbicia Syberii wśród oceanów. Chce pokonać łodzią wiosłową Pacyfik między rosyjskim portem Władywostok, a leżącym na wybrzeżu Stanów Zjednoczonych San Francisco. – To będzie trudna przeprawa, liczę na szczęście. Może się uda… – powiedział. – Uda się, uda – sala żywo reagowała podczas opowieści Koperskiego, na koniec z wiarą trzymając kciuki za powodzenie kolejnego wyzwania.