Jeden z głównych organizatorów rolniczego protestu, Antoni Kuś, mówi: – Policja inwigiluje rolników. Dzwonili do mnie z komendy miejskiej i powiatowej. Zadawali dziwne pytania. Na przykład o to, czy nie zamierzamy na demonstrację przywieźć niebezpiecznych narzędzi. Pytanie śmieszne i idiotyczne. Dopytywali o czas trwania protestu. Chcieli ustalać z nami ulice, którymi wjedziemy do Bydgoszczy. Wiem, że patrole policji indagują też innych ludzi zamierzających uczestniczyć w proteście. Władza zamiast z nami rozmawiać, wysyła przeciwko nam policję.

Wojciech Mojzesowicz, były minister rolnictwa, nie kryje oburzenia: – Potwierdzam, że są rolnicy, do których na podwórka wjeżdża policja i dopytuje o udział w proteście. Spisują numery ciągników. Przykro to powiedzieć, ale to są ubeckie metody. Zastraszanie ludzi, chcących wziąć udział w legalnym proteście. Ja nie wiem, co jeszcze szykuje nam ten rząd? Podwórko, dla rolnika, jest jak mieszkanie i nie ma tu nic do szukania policja. Dostałem właśnie pismo od ministra rolnictwa, że chce się spotkać z rolnikami w najbliższym czasie. To znaczy, kiedy?

Maciej Daszkiewicz z zespołu prasowego KW Policji odpiera zarzuty rolników: – To nie jest żadna inwigilacja. Policjanci dopytują jedynie o przebieg demonstracji, zamiary, żeby profesjonalnie ją zabezpieczyć.