Prezes MWiK-u Stanisław Drzewiecki w wystąpieniu na sesji Rady Miasta powtórzył wszystkie argumenty, które wcześniej przytaczał m. in. na konferencji prasowej, że rozstrzygnięcie sporu z Górnośląskim Przedsiębiorstwem Wodociągowym przez sąd arbitrażowy uważa za sukces swojej firmy. Przypomniał o konieczności inwestycji w Stacji Uzdatniania Wody na Czyżkówku. Zrelacjonował wyniki wszystkich przetargów, jakie spółka rozstrzygała w latach 2005-2009. GPW zarzucił, że firma ta nie opracowała projektu na stawy infiltracyjne, nie realizowała kontraktu, nie przedstawiała mimo wezwań programu naprawczego, a jako zleceniodawca MWiK stracił dwa lata i ma z tego tytułu sprawy sądowe.
W podsumowaniu Drzewiecki powiedział, że gdyby przyjąć propozycje GPW to inwestycja kosztowałaby łącznie 131 mln zł, natomiast, mimo procesów, wszystkie koszty jakie poniosły bydgoskie Wodociągi to 118 mln zł. Różnica 13 mln zł jest na plus MWiK-u.
Pierwszy w dyskusji, przewodniczący rady Roman Jasiakiewicz zauważył, że realizacja wielkich inwestycji wodociągowych w Bydgoszczy jest wielkim sukcesem w historii naszego miasta. Zadał pytanie dlaczego tak się dzieje, że nie potrafimy na zewnątrz sprzedać tego sukcesu i być z tego powodu zadowolonymi. Odpowiedział, że przyczyną tego stanu rzeczy jest odmawianie radnym informacji, co jest istotą działania Rady Miasta jako organu stanowiącego i kontrolnego. – To zatroskanie radnych zostało zlekceważone. Dopóki radnemu odmawia się prawa do informacji to tak będzie, a jest to nam niepotrzebne. Dlaczego całe orzeczenie było dostępne w Katowicach (siedziba GPW – przyp. red.), a w Bydgoszczy radni nie mogli je otrzymać? Dlaczego u nas jest to tajemnica, a tam nie? – pytał.
Z tą diagnozą zgodził się radny Piotr Król (PiS), które relacje Rady Miasta z niektórymi miejskimi spółkami uznał za “oryginalne”. Za kuriozalną uznał sytuację, w której MWiK wytacza sądowy proces radnemu. Zwróciliśmy się do MWiK-u o dostarczenie umów, jakie spółka zawarła na prowadzenie dla niej obsługi prawnej i nie otrzymujemy informacji – stwierdził Król. – Jeśli orzeczenie sądu arbitrażowego jest sukcesem to mam wniosek, aby przekazać je całej radzie wraz z uzasadnieniem i jakie stanowisko w tej sprawie zajmuje prezydent Bydgoszczy – zaproponował.
Jacek Bukowski (SLD) orzekł, że umożliwienie przez prezydenta Bruskiego złożenia wyjaśnień na sesji przez prezesa Drzewieckiego ma jeden powód: służy ratowaniu jego wizerunku. Wyliczył, że koszt inwestycji na Czyżkówku w 2004 roku oszacowano na 64 mln zł, później na 75 mln zł. Ostatecznie kosztowała 138 mln zł. W rezultacie orzeczenia Wodociągi muszą oddać GPW 7 mln zł. Roszczenie MWiK-u o zapłatę 57 mln zł odrzucono. – To jest ten sukces? – zapytał.
Radny Włodzisław Giziński (PO) ocenił działania szefa MWiK-u z aprobatą, natomiast uznał formę w jakiej radni PiS zwracają się do prezesa Drzewieckiego jako nękanie i polowanie na jego osobę. – Forma ta przypomina mobbing i gnębienie – ocenił radny Giziński. – W postawie tych radnych nie ma żadnego znaczenia, że wśród prezesów GPW był działacz PiS – zauważył ironicznie.
Prezydent Rafał Bruski stwierdził, że w swoich działaniach zawsze będzie bronić zasad. Zdaniem prezydenta burza wokół prezesa Drzewieckiego trwa od wielu lat. Plan pozbycia się Drzewieckiego był w poprzedniej kadencji i tej również. Zarzuty, jakie formułowano przeciw niemu miały jednak charakter polityczny, a nie merytoryczny – stwierdził Bruski.
- Padają słowa mobbing, szkalowanie. Przecież pan prezes czołga po sądach moją skromną osobę – zaprotestował radny Tomasz Rega (PiS). – Rozumiem, że chciał mi zamknąć usta, ale ja dwa razy wygrałem w sądach. Pytam, czy firma, która zmuszona jest płacić koszty postępowania i zastępstwa procesowego – wygrywa? Pan próbuje udowodnić, że czarne jest białe i odwrotnie – stwierdził Rega.
W debacie powtórnie głos zabrał szef klubu SLD Jacek Bukowski. Stwierdził, że prezes Drzewiecki w minionych latach był najbardziej wpływowym politykiem. – Miał najbardziej wpływowy klub radnych, złożony z przedstawicieli różnych ugrupowań. Myślałem, że w tej kadencji coś się zmieni. Za sprawą prezydenta Bruskiego. Ale pan prezes dalej dysponuje największym klubem radnych. Prezydent nie zmienił nikogo w radzie nadzorczej MWiK-u – zauważył. Ocenił, że w radzie nadzorczej jak byli Sapalski i Michalski to tylko oni walczyli. – Pan prezydent nie wiedział, co się dzieje w szpitalu miejskim, dowiedział się, gdy poradził się fachowców z zewnątrz. Jest możliwość zawieszenia zarządu MWiK-u i dokonania audytu i odpowiedzenia na pytania – zaproponował.
- Tylko część osób w Bydgoszczy deprecjonuje sukcesy MWiK-u – stwierdziła wiceprezydent Grażyna Ciemniak. Poza Bydgoszczą: w sejmie, Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska, Ministerstwie Środowiska, w gremiach Unii Europejskiej Bydgoszcz jest wszędzie chwalona – zakomunikowała Ciemniak.
- Dokonuje się sabat czarownic nad prezesem “wodociągów” – powiedziała Felicja Gwincińska z Miasta dla Pokoleń. – Kiedy rozum śpi, budzą się upiory – przestrzegła. – Powinniśmy dyskutować rozważnie, a nie tylko mówić “co się uważa”, wyrażać uczucia i emocje – dodała.
- Nie zgodzę się, że był brak informacji – zaoponował na koniec prezes Stanisław Drzewiecki. Stwierdził, że nieporozumieniem jest przywoływanie szacunków inwestorskich przed przetargiem. – Moje działania nie powodowały przecież wzrostu cen. To nieporozumienie. Radny Bukowski pyta kto mnie powołał. Odpowiadam: Pan razem z prezydentem Jasiakiewiczem mnie powołaliście. Przez dwa lata trwa negacja działań MWiK-u. Nikt nie krytykuje wykonawcy. Żadnego dobrego słowa w Bydgoszczy. Czy taka ma być nasza bydgoska wspólnota? – zapytał na koniec debaty prezes Stanisław Drzewiecki.
Po czym radni przystąpili do przegłosowania wniosku radnego Piotra Króla, który domagał się, aby wszystkim radnym dostarczyć wyrok sądu arbitrażowego z uzasadnieniem wraz z dołączonym stanowiskiem prezydenta Rafała Bruskiego, oceniającym to orzeczenie. Wniosek Króla został odrzucony. 7 radnych głosowało za nim, 15 przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu.